The Crown – recenzja 5 sezonu. Brytyjski Żelazny Tron

W Europie mamy aż (bądź tylko według uznania) dwanaście rządzących dynastii. Zdecydowanie tylko jedna z nich przykuwa uwagę na całym świecie. Brytyjska rodzina królewska od lat nie przestaje schodzić z czołówek brukowców, dostarczając ludziom kolejnych rewelacji. Nie mówimy tutaj tylko o bajecznych ślubach, narodzinach następców tronu czy niestety w ostatnim czasie pogrzebów. Windsorowie to źródło skandali, na taką skalę, że w niektórych momentach bywały wątpliwości, czy monarchia w Wielkiej Brytanii przetrwa? Twórcy serialu The Crown, błędy i skandale w każdym sezonie monarchii brytyjskiej skrupulatnie, choć czasem może podkoloryzowanie, wytykają. Na 5 sezony musieliśmy całkiem długo czekać z myślą, że poruszy jeden z najbardziej burzliwych okresów panowania Windsorów, rekompensując wydłużające się oczekiwanie. Czy rzeczywiście było wart czekać?

The Crown w 5 sezonie przenosi nas do lat 90, które dla brytyjskiej monarchii nie były zbyt łaskawe. Wielka nadzieja z jaką wiązana była Lady Diana Spencer aby rozkruszyć mur zatwardziałej w przeszłość rodzinie królewskiej nie wiąże się z jej szczęściem. Książe Karol spędza częściej czas z Camillą Parker-Bowels niż z młodą żoną i dziećmi. Królowa ludzkich serc jaką chciała być Ar Di, w swoich czterech ścianach rezydencji jest przepełniona smutkiem, którego potęguje samotność. Podejmuje decyzje, która zawarzy na dalszych losach każdego z Windosrów. Cała monarchia, także boryka się z problemami, wynikających szybko zachodzących zmian w brytyjskim społeczeństwie. Obywatel – nie poddany.

To co zawsze wyróżnia The Crown to świetnie dobrana obsada. W 5 sezonie ze względu na przeskok w czasie zmieniona została obsada. W roli Królowej Elżbiety widzimy po raz pierwszy Imelda Staunton (znana między innymi z roli Dolores Umbridge), natomiast w roli księcia Filipa – Jonathana Pryce. Doszło również do zmiany w rolach Księcia Karola oraz Lady Diany. Tu możemy zobaczyć Dominica Westa oraz Elizabeth Debicki. Jedną z postaci, która naprawdę się wyróżnia to Jonathan Pryce jako Książe Filip.

Zobacz również: Sandman powróci z 2. sezonem!

W tym sezonie zdecydowanie króluje Jonathan Pryce w roli Księcia Filipa. Pokazuje nam wiele obliczy królewskiego małżonka. Oprócz spełniania swoich obowiązków związanych z funkcją, widzimy jak w sprawa rodziny pokazuje się nam jako głowa rodziny dla którego najważniejsze jest jej dobro. Pomimo licznych, niezgodności z Elżbietą, kiedy chodzi o jej dobro wśród innych przedstawiony jest jako oddany mąż.

the crown

Bez wątpienie jednym z najlepszych castingów trzeba wyróżnić Elizabeth Debicki jako Księżną Dianę. Elizabeth Debicki nie tylko wpisuje się jako idealna Diana ze względu na urodę ale również z dbałością oddając gesty czy zachowania typowe dla Lady Di. Serialowa Diana, jest przedstawiona nie tylko jako, uwielbiana przez tłumy członkini rodziny królewskiej ale również nie zrozumiana samotna i zdradzona kobieta. Jawnie zdradzana, nie próbuje pokazuje się nam jako kobieta, która się nie podda, chcą zacząć swoje życie na nowo.

Cieszy to, że twórcy serialu pokusili się o zawarcie scen, które możemy kojarzyć z wielu sławnych ujęć z telewizji i gazet. Również fakt, że w historii mamy zawarte wydarzenia mające miejsce sprawia, że każdy fan losów Windsorów będzie z tego faktu szczęśliwy. Elizabeth Debicki w sukience zemsty wygląda naprawdę świetnie! Muzyka pojawiająca się w serialu, idealnie się wpisuje w lata w których dzieje się akcja. Podkreślane są również zmiany społeczne, zarówno w kostiumach jak i scenografii.

the crown księżna diana elizabeth debicki netflix

fot. materiały prasowe

Jak na tak barwny okres rządów brytyjskiej monarchii sezon rozpoczyna się bardzo powoli. W pewien sposób można mieć wrażenie, że twórcy nie do końca mają pomysł co chcieli by pokazać. Historia rozwija się zbyt wolno, powodując pełne rozjechanie się fabuły. W to niezbyt  tempo, mamy wrzucone naprawdę sporo wątków, z których skacze się nie domykając ich. Fabuła zaczyna wciągać, niestety dopiero pod koniec sezonu. Koniec 5 sezonu, to istny roller coster emocji, który daje nam preludium do następnego sezonu.

Piąty sezon, nie do końca spełnia oczekiwania jakie można było mieć na tle wcześniejszych sezonów The Crown. Można mieć, odczucie, że twórcy mając potencjał lat w których dzieje się akcja na 100% go nie wykorzystali, marnując w tym wszystkim początek. Całość ratuje fakt, że końcówka, naładowana zwrotami akcji, daje nam bardzo interesującą wyjściową do 6 a zarazem finałowego sezonu. No cóż nie każdy sezon może być diamentem w koronie.


Ilustracja wprowadzająca: fot. Netflix

Redaktor współprowadząca działu recenzji seriali

Entuzjastka literatury i kina. Wielbicielka odkrywania nowych seriali oraz filmów. Poza tym ogromna fanka Formuły 1 i Disneya

Więcej informacji o
,

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?