Deprecated: Constant FILTER_SANITIZE_STRING is deprecated in /home/moviesroom/domains/new.moviesroom.pl/public_html/wp-content/plugins/wpseo-news/classes/meta-box.php on line 59

Notice: Function _load_textdomain_just_in_time was called incorrectly. Translation loading for the wordpress-seo-news domain was triggered too early. This is usually an indicator for some code in the plugin or theme running too early. Translations should be loaded at the init action or later. Please see Debugging in WordPress for more information. (This message was added in version 6.7.0.) in /home/moviesroom/domains/new.moviesroom.pl/public_html/wp-includes/functions.php on line 6131
JSA: Złota Era - recenzja komiksu - Movies Room

JSA: Złota Era – recenzja komiksu

Tomasz Drozdowski, 29 sierpnia 2023

Złota Era w komiksie dała początek sporej liczbie herosów cieszących się popularnością do dziś. Wielu też na przestrzeni lat zostało zapomnianych lub zastąpionych przez młodsze odpowiedniki. Czasem jednak przypominają o sobie w różnych okolicznościach. Raz to nostalgiczne występy, jak w przypadku crossoverów na dużą skalę. Innym razem dostają główne role. JSA: Złota Era to alternatywna wersja losów JSA po zakończeniu II wojny światowej, gdzie duch pewnego brodacza z Northampton jest silny, ale bez szkód dla barwności peleryn i masek.

Strona komiksu JSA: Złota Era

Wojna skończona, a USA stoi na czele obozu zwycięzców. Bomby zrzucone na Hiroszimę i Nagasaki jasno pokazują, że nie warto zadzierać z Wujem Samem, przyćmiewając swą potęgą nawet rodzimych superludzi. Amerykanie to jednak naród kochający heroiczny splendor i na miejsce herosów wycofujących się z życia publicznego znajdują sobie nowych. Ale czy aby na pewno wartych ich niemal religijnego podziwu? James Robinson w swej opowieści ukazuje superbohaterski amerykański sen, który zamienia się w koszmar.

Może na początek – czym jest JSA? To Justice Society of America, a po naszemu – Amerykańskie Stowarzyszenie Sprawiedliwości. Grupa działająca na Ziemi-2, chronologicznie wcześniejsza niż Liga Sprawiedliwości, ale spleciona z nimi kolejami losów i Kryzysów, których złożoność wymaga osobnego tekstu. W swoim składzie mają własnego Flasha i Green Lanterna, ale też marki własne, jak Starman czy Hourman. W JSA: Złota Era ich historia przebiega inaczej. Szalejący makkartyzm, poczucie odrzucenia i wyrzuty sumienia kumulują się w coś, czemu nie podoła superszybkość i moc pięści. To bolesna rzeczywistość, która wychodzi poza kadry i jeśli nosi maskę, to tylko po to, by skryć podłą gębę.

Strona komiksu JSA: Złota Era

Duch szlachetnej epoki miesza się z tym, co nastąpiło w komiksie w latach 80.. Złoto i mrok idą w parze, a pomnikowi herosi mają nader ludzkie problemy i rozterki. I nie myślcie, że to jakieś post-strażnikowe popłuczyny, stawiające jedynie na tanie burzenie pomników, demitologizację i kloaczną kontrowersję. James Robinson dawką polityki niemal dorównuje Moore’owi, podobnie jest w kwestii psychologii herosów. Aczkolwiek w Złotej Erze znajdziecie znacznie więcej standardowych superbohaterkich schematów niż w Strażnikach. Podniebne pojedynki, walka ze zbrodnią i ludowy kult bohaterów są tu widoczne, lecz jedynie w ilości niezbędnej, by cała historia była odpowiednio zrównoważona.

Kilka słów o finałowym plot twiście. To, kim okazał się Dynaman, jest jednocześnie fascynująco głupie i zjawiskowo genialne. Historyczna postać, która siedzi mu dosłownie w głowie, jest dziś wręcz popkulturowym nadłotrem, widmem mrocznej przeszłości i archetypowym złem. Śmiesznym w swej powierzchowności i przerażającym w skali tego, co dokonał. I celowo nie wymieniam go z imienia i nazwiska, łatwo się wszak domyślić o kogo chodzi, choćby patrząc na czas akcji opowieści… Kolejny raz jest więc zarówno komiksowo w przerysowany sposób, jak i dość poważnie i mrocznie.

Strona komiksu JSA: Złota Era

Takoż i strona wizualna musiała mieć dwa oblicza. Paul Smith z jednej strony pokazuje fantazyjne peleryny i maski z okresu Złotej Ery. Trochę spandeksu i jaskrawych kolorków nie przeszkadzało mu jednak wykreować świata na wskroś przesyconego powojennym napięciem. USA wygrało wojnę, ale to nie koniec walki o, jak to mawiają, wolność, sprawiedliwość i amerykański styl życia. Postaci jak Tex Thompson czy Dynaman to herosi idealni, ale też persony złowrogie. W opozycji stoją zaś złamani metaludzie jak Alan Scott/Green Lantern czy Johnny Quick. To wszystko w świecie lat 50. w Stanach Zjednoczonych, gdzie nawet w naszych realiach piękno mieszało się z potwornościami.

JSA: Złota Era to komiks polityczny, ale nie propagandowy. Nie ma tu ciosów w nos dla Republikanów czy Demokratów, jak to czasem bywa. To ponura interpretacja Złotej Ery, osadzona w realiach makkartyzmu i pewnych absurdalnych, ale żywych do dziś teorii i lęków. Jest tu miejsce na superbohaterstwo, ale jego kształt nie przypomina tego, co pojawia się nawet w nowoczesnym komiksie mainstreamowym. I chyba by nie mogło, bo herosi muszą bawić, a nie tylko skłaniać do refleksji. Ale na szczęście czasem im wolno, zwłaszcza poza sztywnym kanonem. Choć komiks ten już pojawił się kiedyś w ramach WKKDC, dobrze się stało, że odrodził się w wydaniu DC Deluxe. Pozwolę sobie wygłosić opinię, że wśród najlepszych tytułów DC połowa to światy alternatywne, nawiązujące do tej drugiej najlepszej części i może czasem jakiejś absolutnej klasyki. JSA: Złota Era jest tego przykładem.


Okładka komiksu JSA: Złota Era

Tytuł oryginalny: JSA: Golden Age Deluxe Edition
Scenariusz: James Robinson
Rysunki: Paul Smith
Tłumaczenie: Jakub Syty, Marek Starosta
Wydawca: Egmont 2023
Liczba stron: 200
Ocena: 85/100

Tomasz Drozdowski

Dziennikarz, felietonista. Miłośnik klasyki SF, komiksów i muzyki minionych bezpowrotnie dekad.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *