Deprecated: Constant FILTER_SANITIZE_STRING is deprecated in /home/moviesroom/domains/new.moviesroom.pl/public_html/wp-content/plugins/wpseo-news/classes/meta-box.php on line 59

Notice: Function _load_textdomain_just_in_time was called incorrectly. Translation loading for the wordpress-seo-news domain was triggered too early. This is usually an indicator for some code in the plugin or theme running too early. Translations should be loaded at the init action or later. Please see Debugging in WordPress for more information. (This message was added in version 6.7.0.) in /home/moviesroom/domains/new.moviesroom.pl/public_html/wp-includes/functions.php on line 6131
Błękit w zieleni - recenzja komiksu - Movies Room

Błękit w zieleni – recenzja komiksu

Tomasz Drozdowski, 24 czerwca 2022

Jazz przez dekady, z muzyki czarnoskórych, uważanej zresztą za nieprzyzwoitą i chaotyczną, stał się gatunkiem wysublimowanym, salonowym i o którym ładnie się mówi, podkreślając literki „ę” i „ą”. Sam pochłonięty zostałem przez niego lata po poznaniu klasyków rocka i początkowo zaskoczył mnie pierwotną energią improwizacji, łączącą się z ogromnymi umiejętnościami jego wykonawców. Nic dziwnego, że zacierałem ręce na wieść o premierze komiksu Błękit w zieleni, w którym jazz i groza tworzyły dopasowany duet, jakby skrojony pod moje gusta.

Strona komiksu Błękit w zieleni

Eric Dieter to muzyk niespełniony zarówno na polu zawodowym, jak i osobistym. Śmierć matki niespecjalnie go wzrusza, a relacji z siostrą i dawną miłością nie nazwałbym wzorowymi. Wszystko zmienia się, gdy trafia na zdjęcie anonimowego jazzmana, pieczołowicie przechowywane przez jego rodzicielkę przez lata. Poszukiwania doprowadzają go do nieistniejącego już klubu i sił, które polecałbym omijać, jeśli pragnie się zachować duszę. Dieter to jednak człowiek ciekawski i jak wspominałem, niespełniony, co pcha go na ponurą ścieżkę.

Błękit w zieleni to senna, flegmatyczna opowieść zbudowana na archetypie muzyka oddającego swą duszę za talent. Wprawdzie nie dostajemy tu postaci wzorowanej na Robercie Johnsonie jak w Blue Note, ale wątek mrocznych sił jest tu bardziej namacalny. Muzyk jest bohaterem rzucanym przez przypadkowy los w miejsca, w których niekoniecznie powinien się znaleźć. Zainteresowanie tajemniczą fotografią zamienia się w obsesję, doprowadzającą go do pewnego celu, ale zaprzepaszczającą szansę na prawdziwe spełnienie. Ma to zresztą wymiar pokoleniowy, a mroczne „coś” jest tylko iskrą pod skrzętnie wypchaną prochem beczkę.

Strona komiksu Błękit w zieleni

Ciemność targająca duszą Erica nie leży bowiem wyłącznie w  maszkarze przypominającej skrzyżowanie lovecraftowskiego koszmaru z Jokerem z Azylu Arkham, a w głębi jego duszy. Dieter to człowiek błądzący, tęskniący za czymś, czego sam nie potrafi nazwać. Kariera muzyczna? Osobiste spełnienie? Do tego dochodzą echa relacji z matką i silne kompleksy, co skłania mnie ku tezie, że Błękit w zieleni jest bardziej dramatem psychologicznym niż grozą, a demon równie dobrze może być jedynie symbolem. Ale nie chce tu bawić się w grę „co autor miał na myśli” i ostateczną interpretację pozostawiam wam.

Rysownik Anand RK porównywany jest do Billa Sienkiewicza i Dave’a McKeana, czemu nie mogę zaprzeczyć. Podobna sprawa jest zresztą z Martinem Simmondsem od Departamentu prawdy i tu muszę się na chwilę zatrzymać. Podobieństwo w obu przypadkach nie jest próbą wizualnego plagiatu, a raczej wejścia na określone tony. Błękit w zieleni to klimat miasta, zadymionych i niekoniecznie dziś już modnych klubów muzycznych i domostwa, które z zewnątrz prezentuje się nieźle, ale w samym rdzeniu swej istoty jest martwe. Groza historii opiera się też w sporej mierze na tempie akcji  i tym, co oscyluje na granicy normalności. No i postaci głównego bohatera prowadzonego przez ślepy los, ale będącego osią akcji. Sporo tu zasługi Johna Pearsona, którego dobór barw jest nieoczywisty i potrafi zaskoczyć. Fiolety, które jednocześnie budzą skojarzenia z mistycyzmem i trzewiami. Czerwienie mieszające się z brązami, również nasuwać mogą nieco rzeźnicze skojarzenia. I przede wszystkim cienie, dominujące każdy zakątek tego albumu.

Strona komiksu Błękit w zieleni

Ram V rozwija swój kunszt w dobrym kierunku. Dziki ląd był albumem bardzo dobrym, genialnie wykorzystującym indyjską mitologię i historię. Jego Swamp Thing to seria przebijająca run Snydera, a nawet pretendująca do konkurencji z legendą Moore’a i mam nadzieję, że nasi wydawcy wydadzą ją u nas. Natomiast Błękit w zieleni to pozycja słusznie przeze mnie oczekiwana. To coś więcej niż mglisty, oniryczny horror w oparach jazzu. Ram V i Anand RK tworzą psychodeliczny i psychologiczny wir wciągający głównego bohatera w otchłań i tu można nawet zadać sobie pytanie – czym ona konkretnie jest? Obsesją? Demonem obdarowującym śmiertelnika talentem? Czy może splotem wielu czynników w życiu niezorganizowanej i zaplątanej wewnętrznie jednostki? Niemniej to mój osobisty kandydat do dziesiątki komiksów roku. KBOOM zagrało tu naprawdę mocny kawałek.


Okładka komiksu Błękit w zieleni

Tytuł oryginalny: Blue in green
Scenariusz: Ram V
Rysunki: Anand RK
T
łumaczenie: Marek Starosta
Wydawca: Wydawnictwo KBOOM 2022
Liczba stron: 176
Ocena: 90/100

 

Tomasz Drozdowski

Dziennikarz, felietonista. Miłośnik klasyki SF, komiksów i muzyki minionych bezpowrotnie dekad.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *