Deprecated: Constant FILTER_SANITIZE_STRING is deprecated in /home/moviesroom/domains/new.moviesroom.pl/public_html/wp-content/plugins/wpseo-news/classes/meta-box.php on line 59

Notice: Function _load_textdomain_just_in_time was called incorrectly. Translation loading for the wordpress-seo-news domain was triggered too early. This is usually an indicator for some code in the plugin or theme running too early. Translations should be loaded at the init action or later. Please see Debugging in WordPress for more information. (This message was added in version 6.7.0.) in /home/moviesroom/domains/new.moviesroom.pl/public_html/wp-includes/functions.php on line 6131
Avengers: Nie poddamy się - recenzja komiksu - Movies Room

Avengers: Nie poddamy się – recenzja komiksu

Tomasz Drozdowski, 10 marca 2021

Run Marka Waida był połączeniem zupełnie nowego wcielenia Avengers z klasycznym podejściem do ich przygód. Nowi, bądź odświeżeni bohaterowie napotykali dość standardowe problemy, które często były po prostu odkurzeniem starych przeciwników i nieco zardzewiałych motywów z przeszłości. Finalnie mogę stwierdzić jedynie, że nie było źle, ale nie będę tęsknił. Dość jednak o tym. Superbohaterowie z różnych środowisk znów łączą siły, gdy pewien maniak rozgrywek typu battle royale łakomie patrzy na Ziemię i wciela w życie swój plan. Brzmi jak koncepcja rodem z lat 70, ale wierzcie mi na słowo, jest zaskakująco dobrze.

Strona komiksu Avengers: Nie poddamy się

Tak zwani Starsi Wszechświata to grupka istot dość potężnych, lecz moim zdaniem przejawiających pewne niepokojące objawy. A to jeden kolekcjonuje rozmaite artefakty i to najczęściej sposobem kleptomańskim, a to kolejny ma bzika na punkcie swojej siły. Najciekawszy jest jednak Grandmaster. Od kiedy w jego rolę wcielił się Jeff Goldblum, zacząłem dostrzegać, że bliżej mu nie do antycznego cesarza, stawiającego ludzi o niezwykłych zdolnościach na arenie, a do zblazowanego pana w późnym średnim wieku, który nie wie co ze swoją potęgą i samym sobą począć. Wmanewrowuje więc różne składy Avengers i inne grupy, jak choćby Czarny Zakon, w swoją grę. Gdzieś w oddali grają rodzinne zaszłości i pomyślałem nawet przez chwilę, że Marvel powinien dać tej stukniętej menażerii coś własnego.

Cała przygoda to jedna wielka bitwa dobrych ze złymi. Żadnych prób psychologizowania. Zero zapowiedzi wielkich rewolt. Herosi/złoczyńcy mają zdobyć, pokonać i być zwycięskimi. I bardzo dobrze, bowiem po Tajnym imperium  potrzebowali oni porządnego odstresowania. A nic tak nie spuszcza pary superludziom, jak przepychanki z innymi superludźmi. A fakt, że przy okazji Nie poddamy się jest zalążkiem porządków po praktycznie niezmieniającym się Marvel NOW! 2.0? Połączenie praktycznego z pożytecznym. Cieszy mnie również to, że mając na głowie utrzymanie kosmicznego tempa akcji, twórcom nie umknęły sprawy osobiste bohaterów, zwłaszcza między panami w fiolecie i zieleni.

Strona komiksu Avengers: Nie poddamy się

Marvel zazwyczaj dba o oprawę co większych tytułów i Avengers: Nie poddamy się nie jest wyjątkiem. To, co tworzą Kim Jacinto czy Paco Medina, mogłoby sprawdzić się zarówno w czymś donioślejszym, jak i w prostej trykociarskiej szarpaninie. A fakt, że Nie poddamy się ma tylko jakiś procent tego pierwszego sprawia, że graficznie wszystko jest dopasowane. Najbardziej podoba mi się to, że artyści nie poszli na łatwiznę z tą całą pirotechniką. Świetnie prezentują się kadry z Quicksilverem, który od lat powinien dostać większą rolę, choćby równą Flashom, a tu ma co nieco do wybiegania. Równie dobrze jest z powracającym herosem, którego obecności trochę brakowało. Ponownie też dostajemy okładki Marka Brooksa, który powinien robić plakaty dla MCU i nie tylko.

Strona komiksu Avengers: Nie poddamy się

Avengers: Nie poddamy się jest dla mnie pewną próbą powrotu do przygodowego ducha tej grupy. Mark Waid, mimo talentu, z powodów logistycznych nie zdołał rozbujać całkiem nowego, a jak się okazało tymczasowego składu Mścicieli i historia ta powoli szykuje nas na run Jasona Aarona. I nie tylko. Pojawiają się postaci, które niebawem zagoszczą w solowych seriach, skądinąd naprawdę przyzwoitych. Omawiana historia sama w sobie bez problemu mogłaby stać się czymś hitowym. Eventem lepszym niż II wojna domowa czy Avengers kontra X-Men, gdyby nie był przejściówką między Marvel NOW! 2.0 i Marvel Fresh. Niemniej komiks ten  warto mieć na półce, zwłaszcza jeśli ktoś jest fanem generycznych przygód Mścicieli jeszcze sprzed ery Bendisa, ale źle znosi staroszkolne pozycje.


Okładka komiksu Avengers: Nie poddamy się

Tytuł oryginalny: Avengers: No surrender
Scenariusz: Al Ewing, Jim Zub, Mark Waid
Rysunki: Kim Jacinto, Pepe Larraz, Paco Medina

Tłumaczenie: Marek Starosta
Wydawca: Egmont 2021
Liczba stron: 400
Ocena: 75/100

Tomasz Drozdowski

Dziennikarz, felietonista. Miłośnik klasyki SF, komiksów i muzyki minionych bezpowrotnie dekad.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *