Strażnicy Galaktyki tom 3: Ostatnia Anihilacja – recenzja komiksu
Tomasz Drozdowski,
23 grudnia 2024
Anihilacja była jednym z pierwszych tytułów wydanych w ramach Marvel Classic. Monumentalny kosmiczny crossover był też faktycznym startem tego, co współcześnie nazywamy kosmosem Marvela. Choć wcześniej między gwiazdami istniały rzesze postaci, to zawsze były one powiązane z ziemskimi bohaterami. Dopiero Star-Lord czy Warlock i ich Strażnicy Galaktyki odrobinę wstrzymały Ziemię, a ruszyły inne planety. Strażnicy Galaktyki tom 3: Ostatnia Anihilacja to kolejny etap przygód najsłynniejszej pozaziemskiej grupy Marvela. Czy może jednak równać się z sagą Abnetta i Lanninga?
Strona komiksu Strażnicy Galaktyki tom 3: Ostatnia Anihalacja
W kosmosie znów źle się dzieje, a skala tego ma, a jakże, kosmiczną skalę. Na szczęście są Strażnicy Galaktyki, a na czele zjednoczonych Skrulli i Kree stoi cesarz Hulking i jego ukochany Wiccan. Jak to bywa jednak w takim przypadku, gdy herosów dużo, to zagrożeń jeszcze więcej. Magia jest silna i w kosmosie, choć twarze nią władające są jakby znajome. Pojawiają się Doktor Doom i Dormammu. Są i Chitauri oraz niepokojąca sekta Skrulli. I wiele więcej.
Przeskalowanie to jedna z największych bolączek współczesnego komiksu z herosami. Nie mam nic przeciwko wielkim widowiskom, ale cała ich konstrukcja musi mieć solidne fundamenty. Niestety najczęściej show o ogromnej skali jest przejawem braku pomysłu autora i wrzuceniem wszystkich składników do tygla na ślepo. I tak niestety jest w Strażnicy Galaktyki tom 3: Ostatnia Anihilacja. Dzieje się wiele i głośno. Ewing nie daje swoim bohaterom czasu na odpoczynek, ale kieruje nimi rozsądnie. A to ciężka sprawa przy tym, co sobie uwarzył.
Strona komiksu Strażnicy Galaktyki tom 3: Ostatnia Anihalacja
Ciekawe są okoliczności całej akcji. Mutanci są już samodzielną cywilizacją, a planeta Arrako, znana niegdyś jako Mars, to siedziba części ich społeczności. Wakanda z kolei z futurystycznego afrykańskiego państwa ewoluowała i stała się kosmicznym imperium. Wydarzenia tu ukazane nie mogły więc wydarzyć się bez udziału jej mieszkańców. I właśnie to sprawia, że trzeci tom Strażników Galaktyki Ewinga ma posmak crossoveru. Napięte wydarzenia mają gdzie się rozłożyć, choć odnoszę wrażenie, że gdyby wszystko jeszcze bardziej rozciągnąć, wtedy nie miałbym poczucia przesytu akcją i jej ogromem. Tym bardziej, że tytuł nawiązywał do historii mieszczącej się w trzech tomach, a jej reperkusje odczuwane były na różne sposoby w całym Marvelu.
Przy takim scenariuszu trudno oczekiwać spokoju w kadrach. Forma Dormmamu jest tu najbardziej jaskrawym pokazem tego, co dzieje się w kadrach. I jest to dobre, bo lasery, blastery, magia i kosmiczne bitwy sprawiają, że wielotonowa treść jest do przełknięcia. Dobrze się stało, że Strażnicy Galaktyki powrócili do jednolitych strojów, oczywiście każdy na swój sposób. I że nikt nie próbował kolejny raz zmieniać ich wyglądu. Nieźle prezentują się również Wakandyjczycy w swoim afrofuturystycznym stylu. Warto wspomnieć kilka nazwisk. German Peralta i Stefano Caselli radzą sobie tu kosmicznie dobrze. Wszystko w ich wykonaniu to bardzo dobre heroiczne SF, choć bardziej dla fanów space opery niż typowego superhero.
Strona komiksu Strażnicy Galaktyki tom 3: Ostatnia Anihalacja
Strażnicy galaktyki tom 3: Ostatnia Anihilacja to finalny tom runu Ala Ewinga. Runu, który rozpoczął się nieźle, ale kończy w umiarkowany, choć pełen widowiska sposób. Album ten ani nie zaszkodzi, ani nie pomoże statusowi Strażników Galaktyki w uniwersum Marvela. Dla fanów grupy Star-Lorda będzie to satysfakcjonujące domknięcie pewnego etapu w rozwoju drużyny. Fani marvelowskiego show również powinni być zadowoleni, choćby z ilości postaci z różnych krańców galaktyki. Ja sam chwilami całkiem nieźle się bawiłem, ale wciąż za ideał uważam to, co stworzyli Abnett i Lanning. Wypatruje też dalszego ciągu, bo jego obecność na naszym rynku jest oczywistością.
Tytuł oryginalny: Guardians of the Galaxy by Al Ewing vol. 3: We’re Super Heroes, The Last Annihilation Scenariusz: Al Ewing Rysunki: Stefano Caselli, Germán Peralta, Jan Bazaldua, Juan Frigeri, Bob Quinn Tłumaczenie: Marcin Roszkowski Wydawca: Egmont 2024 Liczba stron: 272 Ocena: 70/100
Nasza dzisiejsza bohaterka za dwa dni, 11 grudnia, będzie świętować swoje 29. urodziny. Hailee Steinfeld przyszła na świat w Los Angeles w Kalifornii i już od najmłodszych lat starała się zaistnieć w branży filmowej.