Jak wybrać laptop do pracy?
Laptop stał się podstawowym narzędziem pracy dla wielu osób. Korzystają z niego pracownicy biurowi, freelancerzy, programiści, analitycy czy osoby pracujące zdalnie.

Ostateczna rozprawa z Amerykańskim Krzykiem dochodzi do skutku, ale przede wszystkim Shade musi zmierzyć się z samym sobą i wyprostować relację z ukochaną, w której wcześniej sporo namieszała świadomość Troya Grenzera – mordercy, którego ciało przejął bohater. Ale nie on jeden chce być szefem w jego własnym ciele. Do głosu dochodzi ten gorszy aspekt jego osobowości i to, czego się dopuszcza, stanowi oś fabularną całego tomu. Nic jednak nie jest klarowne, a fabuła zapętla się i zakręca na wielu płaszczyznach. To zdecydowanie nie kolejna opowieść o „złej” wersji dobrego herosa.
Wątków walki z wewnętrznym „ja” jest tu wiele i to przedstawionych pod różnymi kątami. Mamy ucieleśnienie Kamizelki S, gdzie pojawiają się wątki z planety Meta. Jest oczywiście Grenzer, ale już nie tak ważny jak mroczne alter ego bohatera – Hades. Milligan w niedosłowny sposób ukazuje tu jungowski podział na personę i cień, cofa się też do dzieciństwa i okresu dojrzewania Shade’a. I nie jest to czytelniczy spacerek po parku. Autor ukazuje wszystko w formie onirycznej zagadki, podlanej amnezją bohatera i psychodelią, z której dumny byłby Leary. Ale nie bójcie się, moi drodzy. Wszystko ma swój sens.

Może i Shade – Człowiek przemiany tom 2 to opowieść zatapiająca nas w kolejnych poziomach odkrywania pewnej zagadki, ale to tylko wątek dotyczący kosmity. Milligan ożywia traumy Kathy, mieszając je z problemami jej ukochanego, a w tle jest Lenny. Pozytywnie wyzwolona dziewczyna, która, trzeba przyznać, rozluźnia sytuację w mniej lub bardziej dosłowny sposób. Miejscami sprawia, że całość wchłania się nieźle, ale… Gdybym miał oszacować poziom trudności odbioru, to w skali 1-10, gdzie jedynką jest lekkie superhero, a 10 taki Moore czy Morrison bez cugli, to Shade byłby mocną 8.
Pierwszy tom pokazywał Chrisa Bachalo, jakiego dotąd nie znałem. Bardziej realistycznego i mrocznego. Tu się to nie zmienia i może dlatego pokręcony, niejasny klimat opowieści trzyma się ram. Karuzela przyspiesza, gdy za sterami na moment siadają inny autorzy, ale takie wymogi stawia scenarzysta. Czasem szaleństwo musi uderzyć z pełną mocą. Wracając jednak do Bachalo, mimo że uwielbiam jego obecny styl, to ekspresja twarzy w okresie tworzenia Shade’a miała w sobie coś, czego chciałoby się z powrotem.

Shade – Człowiek przemiany tom 2 jest nieco mniej spektakularny niż pierwszy album i wiele wątków służy tu do uporządkowania kilku spraw, by móc pchnąć fabułę dalej. Milligan nadal sprawnie porusza się między gatunkami i coś, co u innych autorów zamienia się po chwili w ciężkostrawne słowotwórstwo, tu jawi się nieco sprawniej. Aczkolwiek to i tak lektura wymagająca cierpliwości i zrozumienia. Choć jest i dynamika. Milligan zarzuca wręcz odbiorcę wydarzeniami, ale prawie żadne z nich nie jest czymś, co możemy przeczytać półgębkiem. Oczywiście czekam na kolejny tom, zwłaszcza, że dopiero dochodzimy do połowy cyklu.

Tytuł oryginalny: Shade, The Changing Man vol. 2
Scenariusz: Peter Milligan
Rysunki: Chris Bachalo, Bryan Talbot, Brendan McCarthy
Tłumaczenie: Jacek Żuławnik
Wydawca: Egmont 2024
Liczba stron: 348
Ocena: 80/100
Laptop stał się podstawowym narzędziem pracy dla wielu osób. Korzystają z niego pracownicy biurowi, freelancerzy, programiści, analitycy czy osoby pracujące zdalnie.