Scott Pilgrim kontra wszechświat tom 5 – recenzja komiksu

Tomasz Drozdowski, 8 grudnia 2024

Zdrada w związku to brzydka sprawa. Najbliższa osoba dokonuje aktu ostatecznego, który jednak nie kończy się zgonem, pomimo dziury ziejącej gdzieś w miejscu serca. Bycie zdradzonym to stan umarłego za życia. Ale co jeśli samemu jest się tą osobą, przez którą dochodzi do skoku w bok? I to bez wiedzy o tym? Scott Pilgrim kontra wszechświat tom 5 wprowadza niepokojące tony w relacji głównych bohaterów i jest ostatnim przystankiem przed starciem z najgroźniejszym ze Złych Ex.

Strona komiksu Scott Pilgrim kontra wszechświat tom 5 

Związek Scotta i Ramony stabilizuje się. Przynajmniej w porównaniu do chybotliwego żywotu, jaki prowadził dotąd protagonista. Ale grzeszki z przeszłości Scotta są coraz cięższe i kulisy odejścia od Knives Chau dochodzą do uszu panny Flowers w całej swej zdradzieckiej melodii. Tymczasem kapela Pilgrima odczuwa brak koncertowego wyrobienia, a na horyzoncie majaczy tandem Złych Ex wprost z Japonii, którzy wiedzą o Ramonie coś, czego dziewczyna nie chce ujawniać aktualnemu ukochanemu…

Bryan Lee O’Malley nie stara się stworzyć czegoś więcej niż dotychczas. Scott Pilgrim to hołd dla szczenięcych lat pokolenia Y. Ludzi, którzy pamiętają jeszcze czasy bez smartfonów, ale nieźle radzą sobie w sieci. Żyjących jednak trochę nostalgią za byciem od czasu do czasu offline. Tym samym można by się zastanowić, czy tytuł ten trafi do innych pokoleń. Zwłaszcza tych, którzy podłączeni do sieci są ciągle. I optymistycznie sądzę, że tak, choć nie dlatego, że dzieło O’Malleya to ponadczasowy sztos, ale przez to, że głupoty wieku nie-dojrzałego dotyczą każdej generacji. A lekki język i popkulturowe przerysowanie, jakich bez skrępowania używa twórca, wydają się atrakcyjne i dla generacji urodzonych po premierze samego komiksu.

Strona komiksu Scott Pilgrim kontra wszechświat tom 5 

Od perfekcji Scotta Pilgrima dzieli niewiele. O’Malley mógłby stworzyć swoistą biblię Millenialsów, ale ogranicza się jedynie do dobrej historii z popkulturowym humorkiem. Twórca ma jednak problem z balansem, na każdej płaszczyźnie. Dynamiczne akcje przeplatane są obyczajowymi wstawkami. Te z kolei, gdy występują solo, są okraszone głupkowatością Pilgrima i czasem całość wygląda bardziej jak rozbudowany mem niż pełnoprawna historia. Ale już taki urok tej serii, choć myślę, że wystarczyłoby odrobinę więcej spójności, by było dużo lepiej.

Strona komiksu Scott Pilgrim kontra wszechświat tom 5 

Scott Pilgrim kontra wszechświat tom 5 to kolejny etap lekkiej, ale pomysłowej i energetycznej serii o szalonym młodzieńczym uczuciu. O’Malley od początku stawiał na niezobowiązującą zabawę popkulturowymi motywami, głupotkami młodzieńczości i przerysowaniem tego na komiksowy sposób. I idzie mu to niezmiennie świetnie. A przy tym, choć niewystarczająco, udaje mu się przemycić pewien autentyzm wieku młodzieńczego, gdy rzeczywistość nie była lekka, ale jeszcze nie pokazała pełni możliwości. Na styczeń zapowiedziano finałowe starcie Scotta z najgroźniejszym ze Złych Ex, Gideonem, które zapowiada się widowiskowo. Nie tylko pod kątem bijatyki.


Tytuł oryginalny: Scott Pilgrim 05: Scott Pilgrim versus the Universe
Scenariusz: Bryan Lee O’Malley 
Rysunki: Bryan Lee O’Malley 
Tłumaczenie: Paweł Bulski 
Wydawca: Nagle Comics 2024
Liczba stron: 184
Ocena: 70/100

Tomasz Drozdowski

Dziennikarz, felietonista. Miłośnik klasyki SF, komiksów i muzyki minionych bezpowrotnie dekad.