Jak wybrać laptop do pracy?
Laptop stał się podstawowym narzędziem pracy dla wielu osób. Korzystają z niego pracownicy biurowi, freelancerzy, programiści, analitycy czy osoby pracujące zdalnie.

Hawkmoon zmierza ku Persji, by tamtejszy mag uwolnił go od klątwy Czarnego Klejnotu. Nie jest mu jednak dane dotrzeć na miejsce, bo po drodze ląduje w Górach Bułgarskich. Terytorium nieprzyjaznym równie mocno, co okresowo w naszych realiach, ale za to z pewną tajemnicą, mogącą zmienić przebieg wojny. Magiczny artefakt, wielkie armie, potężni wojownicy i wojowniczki. To wszystko podane z odpowiednim namaszczeniem, bez cienia nudy. Gatunkowo generyczne do szpiku kości. Co do niektórych trafi, ale i ogranicza potencjał całości.
Główny bohater to stereotypowy rycerski rycerzyk. Blond czupryna, piękne lico, umiejętności walki na poziomie zaawansowanym+. W tym tomie heroizm wychodzi z niego bardziej, ale przynajmniej ma ku temu dobre powody. Bo któż nie był tak zakochany, by nie walczyć za swoją miłość z komando mrocznych rycerzy i nie stawać przed armią o znaczącej przewadze liczebnej i sprzętowej. Moorcock wiedział, co robi. Le Gris z kolei nadał Dorianowi Hawkmoonowi odpowiedniej formy, aby trafił do współczesnego odbiorcy. Nie bohaterami jednak ten tytuł stoi…

Świat Hawkmoona zaczyna się bardziej klarować. Już w poprzednim tomie wiedzieliśmy, że to Europa ze sporą domieszką magii i fantazyjnej technologii. Że Brytania jest jeszcze bardziej drapieżna i ekspansywna niż w naszym świecie, a kolejne państwa padają łupem jej czarnej magii i powietrznej armady. Tym razem weszliśmy na terytoria Bałkanów, terenów na peryferiach cywilizacji, jeszcze bardziej surowych i niebezpiecznych niż te zagrożone inwazją Granbretańczyków. To zdecydowanie najmocniejszy element tego komiksu, wręcz proszący się o przeniesienie na inne media, jak gry planszowe czy animacje. Moorcock nie wyciska z tego świata wszystkiego, co się da, ale Le Gris i Dellac starają się to nieco zmienić.
Cały świat Hawkoona to mroczne fantasy, które może wpaść w oko fanom Berserka. W tym tomie pojawiają się kolejne elementy tego uniwersum, wyostrzając je i dodając mu cienia. D’Averc i jego oddział czy brodaty Oladhan to postaci skrajnie różne, ale swą wojowniczą naturą pokazują surowość tej rzeczywistości. Benoit Dellac trzyma się tu typowych gatunkowych schematów, może z kilkoma poprawkami na specyfikę opowieści Le Grisa. Nie znikają więc powietrzne okręty Granbretanii, a pojawia się jeszcze więcej magii, tzymającej fason i bez uciekania w niepotrzebne plugastwa. Mrok może i jest, ale ujarzmiony, daleki od grozy. Dellac to prawdziwy mistrz w swym fachu, więc jest co oglądać.

Hawkmoon tom 2: Szalony bóg / Heliogon to kolejny etap sagi Doriana Hawkmoona, w którym magia odgrywa jeszcze większą rolę, zmieniając na chwilę losy wojny z Granbretanią. Jerome Le Gris utrzymuje dobry poziom historii, ale jako umiarkowany miłośnik fantasy zaczynam odczuwać głód czegoś więcej. Najciekawszym elementem jest świat sam w sobie, który w całej swej fantazyjności miejscami mógłby być nieco odważniejszy. Czekam jednak na kontynuację, mam nadzieję, że nieco szybszą.

Tytuł oryginalny: Hawkmoon Tome 3- Le Dieu fou, Hawkmoon Tome 4- Heliogon
Scenariusz: Jerome Le Gris, Michael Moorcock
Rysunki: Benoit Dellac
Tłumaczenie: Jakub Syty
Wydawca: Lost In Time 2025
Liczba stron: 112
Ocena: 70/100
Laptop stał się podstawowym narzędziem pracy dla wielu osób. Korzystają z niego pracownicy biurowi, freelancerzy, programiści, analitycy czy osoby pracujące zdalnie.