Jak wybrać laptop do pracy?
Laptop stał się podstawowym narzędziem pracy dla wielu osób. Korzystają z niego pracownicy biurowi, freelancerzy, programiści, analitycy czy osoby pracujące zdalnie.

Pierwszy tom tej serii mnie zaintrygował, ale nie zachwycił. Zrobiła to dopiero druga odsłona, która zamiast być pomostem między mocnym otwarciem i szokującym finałem, zbudowała bardzo mocne fundamenty historii i była jej najjaśniejszym punktem. Owszem, scenarzysta postawił na wątki paranormalne, ale nie pozwolił im zdominować intrygi. Niestety w albumie Friday – Księga trzecia – Znów mamy święta twórcy zarzucają nas istną masą niesamowitości, na czym cierpi sensacyjna warstwa opowieści. Potwory, elfy, magia, sobowtóry i (całkiem nieźle skonstruowane) podróże w czasie – czułem się bardziej, jakbym czytał kolejny tom przygód Harry’ego Pottera, aniżeli Friday Fitzhugh.

Jako że Friday – Księga trzecia – Znów mamy święta to konkluzja całej historii, możemy spojrzeć na wycieczkę do Kings Hill całościowo. Nie ulega wątpliwościom, że małe portowe miasteczko skąpane w śniegu, skrywające tajemnicę sprzed wieków, to wdzięczny temat na mroczną, tchnącą grozą opowieść. I w wielu miejscach udaje się takową wykreować. Wciąż jednak niespecjalnie podobają mi się rysunki Marcosa Martina, kwadratowe i pozbawione detali, ale jednak mają w sobie coś magicznie przyciągającego, szczególnie z bogatą paletą barw nałożoną przez Muntsę Vicente. Kiedy scenariusz niedomaga, to one w dużej mierze nakreślają nastrój całości.
W założeniach opowieść o Friday miała być miksem gatunkowym – historią, którą Brubaker chciał napisać, a Martin narysować, głównie dla samych siebie, licząc po cichutku, że znajdą się czytelnicy.
I znaleźli się, bo seria miała całkiem ciepłe przyjęcie, chociaż nie sposób ukryć, że jest mocno nierówna. W finale dowiadujemy się, że śmierć Lancelota mogła być tylko pozorna, poznajemy mroczny sekret Kings Hill, a także ponownie prześledzimy znane już wydarzenia z nieco innej perspektywy. Wszystko to ma swoją moc przyciągania, czyta się szybko i całkiem przyjemnie, ale jednak pozostawia pod koniec pewien gorzki smaczek niedosytu. Szczególnie, kiedy przeczytało się wszystkie dzieła tego scenarzysty i wie się, na co ostatecznie go stać.

W komiksie Friday – Księga trzecia – Znów mamy święta czuć tęsknotę twórców za czasami młodości, chwilami, kiedy wszystko wydawało się ekscytujące, magiczne i tajemnicze. To nostalgia jest siłą napędową tej historii, podobnie jak w takim Stranger Things czy Paper Girls. Szkoda tylko, że finał jest nieco przeszarżowany i mocno przyspieszony, pozbawiony odpowiedniego dramatyzmu. Z kolei bohaterowie w udany sposób ewoluują, dojrzewają na naszych oczach, a otwarte zakończenie pozostawia autorom furtkę do powrotu do świata Friday – chociaż na razie zarzekają się, że nie ma takich planów.

Tytuł oryginalny: Friday: Books 7-9
Scenariusz: Ed Brubaker
Rysunki: Marcos Martin
Tłumaczenie: Paulina Braiter
Wydawca: Nagle Comics 2024
Liczba stron: 136
Ocena: 65/100
Laptop stał się podstawowym narzędziem pracy dla wielu osób. Korzystają z niego pracownicy biurowi, freelancerzy, programiści, analitycy czy osoby pracujące zdalnie.