Jak wybrać laptop do pracy?
Laptop stał się podstawowym narzędziem pracy dla wielu osób. Korzystają z niego pracownicy biurowi, freelancerzy, programiści, analitycy czy osoby pracujące zdalnie.

Thomas Wayne żyje i ma się całkiem nieźle. Nie będę wyjaśniał jakim cudem, ale promienie omega Darkseida najwyraźniej nie działają na Batmanów jak powinny. I tu zaczyna się cały ambaras. Bo Papa Batman wie, że coś jest nie tak i bynajmniej nie chodzi o wojnę Amazonek i Atlantów i nadchodzące zagrożenie z kosmosu. Ktoś morduje ludzi zdolnych do podróży w czasie, a wszystko wskazuje na to, że kolejne czasoprzestrzenne jebudu wisi w powietrzu. Tymczasem w głównej linii czasowej właściwy Batman kryje swego ojca przed Władcami Czasu, a gdzieś w tle wybrzmiewają strażnikowe echa.
Wszystko to brzmi jak kolejny „kryzys”. Na dodatek kryzys w kryzysie, bo tuż obok dzieje się Mroczny kryzys na Nieskończonych Ziemiach. Johns to jednak doświadczony scenarzysta i wielkie wydarzenia nie przytłaczają i ustępują tym mniej spektakularnym, ale bardziej batmanowym wątkom. Mamy kryminalne śledztwo Wayne’a seniora – złożone, prawdziwie detektywistyczne i wyciskające z tego świata to, co najlepsze. Znajdzie się coś dla smakoszy światów alternatywnych. Któż nie chciałby bowiem zobaczyć Pingwina na miejscu Alfreda i Two-Face’a w żeńskiej wersji? Nie mówiąc już o Robinie, idealnie pasującym do tej wersji Mrocznego Rycerza.

Flashpointowy Batman zasługuje na osobne show. Papa Wayne skumałby się świetnie z Punisherem, ale już poczucie misji ma bliższe swojemu synowi. Johns miejscami przekracza tu granice dobrego smaku, oczywiście jeśli ktoś ma delikatny literacki żołądek. Wszystko tu ma znaczenie dla ogółu świata DC, a sam Johns nie gra tylko wariantami. Tworzy rasowy kryminał, niegrzeczną wersję klasycznych detektywistycznych historii z Batmanem. I chciałbym krytykować przy tym to międzywymiarowe zamieszanie, ale jakoś nie potrafię.
Tom otwierają rysunki Eduardo Risso, znanego między innymi z albumu Batman: Rozbite miasto i inne opowieści. Kolejny raz udowadnia on, że od czasów 100 naboi nie stracił formy, a wręcz rozwinął skrzydła. Dalej mamy nazwiska mniej legendarne, jak Xermanico czy Mikel Janin, aczkolwiek poczuli oni ducha podłego flashpointowego świata. Gotham i cały świat są tu mroczniejsze i jeszcze bardziej dekadenckie, jakby skazane na zagładę. Ale czy cokolwiek może upaść, jeśli na straży stoi aż dwóch Batmanów?

Za dużo komiksów DC przeczytałem, by sądzić, że Flashpoint: Powrót to choćby pierwszy schodek do stabilizacji tego uniwersum. Ale to właściwie nieważne. Geoff Johns tworzy dobrą historię, dla której najlepiej by było, gdyby stała się cyklicznym ciekawym elseworldem, jak te Seana Murphy’ego czy Franka Millera. Scenarzysta dobrze podźwignął też wątki ze swojego Zegara zagłady i nawet ucieszyły mnie ostatnie, jakże nostalgiczne kadry. Komiks napędza jednak zagadka kryminalna i szczypta mroku, a cała multiwersalna hucpa wydaje się być jedynie kierunkującym wszystko dodatkiem. I może dlatego całość całkiem mi się spodobała. Nawet bardziej niż oryginalny Flashpoint.

Tytuł oryginalny: Flashpoint Beyond
Scenariusz: Geoff Johns, Jeremy Adams, Tim Sheridan
Rysunki: Eduardo Risso, Mikel Janin, Xermanico, Gary Frank
Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz
Wydawca: Egmont 2024
Liczba stron: 232
Ocena: 75/100
Laptop stał się podstawowym narzędziem pracy dla wielu osób. Korzystają z niego pracownicy biurowi, freelancerzy, programiści, analitycy czy osoby pracujące zdalnie.