Deprecated: Constant FILTER_SANITIZE_STRING is deprecated in /home/moviesroom/domains/new.moviesroom.pl/public_html/wp-content/plugins/wpseo-news/classes/meta-box.php on line 59
Notice: Function _load_textdomain_just_in_time was called incorrectly. Translation loading for the wordpress-seo-news domain was triggered too early. This is usually an indicator for some code in the plugin or theme running too early. Translations should be loaded at the init action or later. Please see Debugging in WordPress for more information. (This message was added in version 6.7.0.) in /home/moviesroom/domains/new.moviesroom.pl/public_html/wp-includes/functions.php on line 6131 Dying Light: The Beast - recenzja gry.
Strona główna » Recenzje » Recenzje gier » Dying Light: The Beast – recenzja gry. Techland odrabia lekcje i osadza grę w nowym klimacie.
Dying Light: The Beast – recenzja gry. Techland odrabia lekcje i osadza grę w nowym klimacie.
Jakub Szumiński,
25 września 2025
Techland wraca z przytupem, a właściwie z wielkim zombie-kopniakiem prosto w serce fanów, którzy po Dying Light 2: Stay Human kręcili nosem. Dying Light: The Beast to nie DLC na doczepkę, a pełnoprawny spin-off, w którym twórcy odrobili wszystkie lekcje z „jedynki”. Powrócił parkour z krwi i kości, system dnia i nocy, który znów potrafi naprawdę przestraszyć, a klimat – mroczny, poważniejszy, chwilami wręcz survivalowo-horrorowy – nadaje tej serii nowe, ostrzejsze krawędzie.
Wracamy do historii Kyle’a Crane’a, tym razem już jako hybrydy człowieka i zombie, który po latach męczarni w niewoli Barona szuka zemsty w malowniczo-przerażającym Castor Woods. Lokacje są różnorodne: wiejskie pola, zapomniane kompleksy przemysłowe, gęste lasy – całość przepełniona jest detalami, a rozgrywka przypomina, dlaczego w ogóle zakochaliśmy się w tej serii. Crafting, brutalne walki bronią białą, jazda samochodem i ucieczki nocą – to wszystko wraca na swoje miejsce, i to w świetnej formie. Nie sposób nie wspomnieć o easter eggach – od subtelnych nawiązań do polskiej popkultury, gier, filmów czy memów, po odniesienia do innych gier. Te smaczki wpadły do internetowych memów w tempie ekspresowym – wystarczyły dwa dni po premierze, by polski Internet wyciągnął najlepsze elementy.
Ważne jest też to, że The Beast to nie tylko samotna wędrówka – tryb co-op dla czterech osób sprawia, że razem z kumplami możecie uciekać przed hordami zombie, a czasem nawet spróbować stawić im czoła twarzą w twarz. Historia przenosi nas do Castor Woods, gęstych lasów i opuszczonych kompleksów przemysłowych, gdzie Kyle Crane – tym razem w postaci hybrydy człowieka i potwora – szuka zemsty na swoim oprawcy, Baronie.
Rozgrywka to mieszanka najlepszych elementów „jedynki”: crafting, brutalne starcia bronią białą, jazda samochodem, a przede wszystkim system dnia i nocy. W dzień polujesz – w nocy jesteś zwierzyną. Ta prosta mechanika wciąż wywołuje ciarki na plecach. Do tego tryb kooperacji dla czterech osób, który zamienia grę w emocjonującą, wspólną walkę o przetrwanie. Wszyscy bossowie wnoszą coś ciekawego. Momentami oczywiście katujemy przycisk ataku, wydaje się za łatwo, ale być może po Cronos: The New Dawn mam dość i zgadzam się na takie ustawienia.
Technicznie na PlayStation 5 tytuł prezentuje się dobrze, choć nie bez zgrzytów. Perspektywa pierwszej osoby robi ogromne wrażenie – sprint przez dachy czy walka w zwarciu wyglądają kapitalnie. Jednak w biały dzień widać problem: światła bywają zbyt intensywne, co rozmywa szczegóły otoczenia, a momentami pojawia się wręcz pikselowa mgiełka. To drobiazg, który nie psuje całości, ale w produkcji tak mocno opartej na klimacie trochę kłuje w oczy. Mimo wszystko wynika to z optymalizacji na konsolę, a nie samych ustawień. Łatwo zauważyć rozmywające się modele i mnóstwo pixeli nie na miejscu.
Chcę poruszyć kwestie dialogów, bo o tej kwestii powstało sporo memeów, a nasz protagonista zachowuje się jak przeciętna postać filmu Psy lub Seba spod bloku. Mimo wszystko Techland stworzył coś świeżego, mrocznego i nagle Kyle brzmi jak troglodyta. Niepotrzebne, odrobina robi robotę, ale “przecinek” tam, gdzie nie jest wymagana interpunkcja, to lekka przesada. Koniec końców, w większości przypadków, dla mnie Dying Light od zawsze było Marvelem gier wideo i to w sumie komplement, bo potrafimy złapać powagę, ale mimo wszystko lecimy na lekko deadpoolowym klimacie żartowania z wszystkiego, w końcu otaczająca rzeczywistość to apokalipsa zombie.
Dying Light: The Beast to gra, która naprawia błędy poprzednika i daje fanom to, na co czekali – powrót do horrorowego, poważnego tonu, dynamiczny parkour i survival, gdzie noc wciąż budzi respekt. Techland przypomina, że potrafi słuchać graczy i dostarczać produkcje z charakterem. Gra nie wpisze się w kanon klasyki, ale to solidna produkcja, która daje ogrom frajdy, potrafi zaskoczyć i puszcza oczko do polskiej popkultury.
Wielbiciel kina o wszystkim innym niż szarej codzienności, gier oraz szeroko pojętej muzyki. Nie wzgardza nowinkami technologicznymi oraz wyprzedażami w Play Station Store. Gdyby Batman istniał naprawdę, wolałby chodzenie po ścianach i wielką moc, bo z nią przychodzi ...
Nasza dzisiejsza bohaterka za dwa dni, 11 grudnia, będzie świętować swoje 29. urodziny. Hailee Steinfeld przyszła na świat w Los Angeles w Kalifornii i już od najmłodszych lat starała się zaistnieć w branży filmowej.