Deprecated: Constant FILTER_SANITIZE_STRING is deprecated in /home/moviesroom/domains/new.moviesroom.pl/public_html/wp-content/plugins/wpseo-news/classes/meta-box.php on line 59

Notice: Function _load_textdomain_just_in_time was called incorrectly. Translation loading for the wordpress-seo-news domain was triggered too early. This is usually an indicator for some code in the plugin or theme running too early. Translations should be loaded at the init action or later. Please see Debugging in WordPress for more information. (This message was added in version 6.7.0.) in /home/moviesroom/domains/new.moviesroom.pl/public_html/wp-includes/functions.php on line 6131
Zombie Express - recenzja koreańskiego filmu - Movies Room

Zombie Express – recenzja koreańskiego filmu

Konrad Stawiński, 18 stycznia 2017

Zombie Express to najpopularniejszy koreański film 2016 roku, którego światowa dystrybucja rozprzestrzeniała się niczym zawarta w filmie epidemia zombie. Koreańskie żywe trupy docierają więc i na polskie ekrany, co ucieszyć powinno nie tylko fanów kina azjatyckiego, ale i kinomanów w ogóle, bo to obecnie rzadko spotykany przypadek pożenienia komercyjnego kina z głębszą treścią.

Kiepski ojciec z córką. Kobieta w ciąży z partnerem. Dwie siostry seniorki. Szkolna drużyna bejsbolistów. Prezes firmy transportowej. I zombie. Losy tych postaci krzyżują się w porannym pociągu do Pusan. Świeżo ożywione trupy będą próbować wbić swoje zęby w żywe ciała pasażerów, ci zaś będą próbowali za wszelką cenę przetrwać ich atak oraz dotrzeć w bezpieczne od epidemii „choroby szalonych ludzi” miejsce.

Zobacz również: Służąca – recenzja filmu Park Chan-wooka

Zombie Express jest przede wszystkim świetną rozrywką, w której nie ma miejsca na nudę, a filmowo produkcją nieustępującą realizacyjnie i pod względem rozmachu zachodnim produkcjom. Choć fabuła jest prosta jak kolejowe tory, a tempo równie szybkie, co pędzący nimi KTX z nieproszonymi gośćmi, to koreański film nie jest bezmyślnie rozpędzoną machiną, która przytłaczałaby nadmiarem akcji. Pomiędzy kolejnymi walkami, ucieczkami i innymi kreatywnymi etapami użerania z hordami niezwykle pobudzonych maszkar (ach, ta charakteryzacja i choreografia ruchów!) reżyser Yeon Sang-ho znajduje miejsce na fabularne przystanki, dzięki czemu to interesujące postaci oraz interakcje między nimi są w centrum filmu, szczególnie relacja ojciec-córka, a widz ma szansę na wzruszenie w finałowych momentach, co jest w równej mierze zasługą scenariusza, jak i świetnego aktorstwa całej obsady.

Zobacz również: Dlaczego warto oglądać kino koreańskie?

Większość osób podejdzie do tego filmu, jak do egzotycznej ciekawostki i będzie liczyło na dwugodzinną odskocznię od rzeczywistości. I faktycznie otrzymane połączenie kina akcji, dramatu oraz horroru zapewni im niezwykłą frajdę filmową, chociaż mały niedosyt wywoływać może stonowana brutalność filmu, jak na standardy horroru i kina koreańskiego w ogóle. Natomiast zawiedzeni z seansu nie powinni wyjść i ci bardziej wymagający kinomani. Podobnie jak u klasyków kina zombie, ożywione trupy wykorzystano, jako pretekst, aby uwypuklić ludzkie wady oraz przedstawić społeczne bolączki dręczące nie tylko azjatyckiego tygrysa, ale ogólnie społeczeństw kapitalistycznych czy, co ciekawe w kontekście polskim, społeczeństw transformacji ustrojowej. Poruszane są więc kwestie pędu za karierą, egoizmu, znieczulicy społecznej, przekrętów finansowych, działań władz państwowych, a w kontekście koreańskim pewnie i można odczytać film, jako apokaliptyczną wizję ponownego wybuchu braterskiego konfliktu na półwyspie, którego widmo krąży nad Korea od ponad sześciu dekad.

Pojawienie się Zombie Expressu w polskich kinach daje też możliwość refleksji i porównania azjatyckiego blockbustera z zachodnimi wielkobudżetowymi produkcjami wyświetlanymi w ostatnich czasach. Film Yeon Sang-ho okazuje się być nie tylko powiewem świeżości, ale też dowodem, że kino komercyjne nie musi kojarzyć się z pustą rozrywką, korporacyjnymi produktami z ładnymi obrazkami, ale wypranymi z emocji i artystycznych ambicji. Dlatego też, jako widz mogę prosić tylko o więcej takich filmów. A czytających poinformować, aby nie wsiadali do pociągu byle jakiego, tylko do Zombie Expressu.

Zobacz również: Lament – recenzja filmu Na Hong-jina

Ilustracja wprowadzenia: materiały prasowe

Konrad Stawiński Zastępca redaktora naczelnego

Kontakt: k.stawinski@moviesroom.pl Twitter: @KonStar18

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *