Jak wybrać laptop do pracy?
Laptop stał się podstawowym narzędziem pracy dla wielu osób. Korzystają z niego pracownicy biurowi, freelancerzy, programiści, analitycy czy osoby pracujące zdalnie.
To całkiem ironiczne, że Na celowniku trafiło na Netflixa akurat w okolicy Walentynek, gdy większość premier to słodkie jak pączuś z lukrem komedie romantyczne. Szwedzka produkcja opowiada wprawdzie o młodej parze zmagającej się z kryzysem w związku, lecz zamiast kwiatów i bombonierek zobaczymy walkę o przetrwanie w ekstremalnych warunkach pogodowych. Wyjazd w góry miał się przyczynić do naprawy relacji i pieszczot w namiocie na pustkowiu. Jednak trudno się na tym skupić, gdy przed oczami wyrasta natrętna, czerwona kropka. Na początku niepokojąca, ale po chwili zupełnie przerażająca, gdy okazuje się, że w pobliżu grasuje tajemniczy snajper. Komu młodzi małżonkowie zaszli za skórę na tyle, żeby ganiał ich po zaśnieżonych terenach północnej Szwecji?

fot: materiały prasowe/Netflix
Po kinie skandynawskim prawie zawsze możemy się spodziewać konkretnej dawki zimna i przygnębienia. Na samym początku reżyser korzysta ze skrótu fabularnego, gdy po oświadczynach przenosi akcję o półtora do przodu, gdy już tak pięknie wcale nie jest. Nie wiemy jednak, co wpłynęło na kryzys w związku – może to on grający na kanapie w Battlefielda, a może to ona wyraźnie sfrustrowana pozorną stabilizacją. Tak naprawdę twórcy odkryją karty dopiero w finale, gdy kilka retrospekcji wytłumaczy motywacje wszystkich istotnych postaci. Zakończenie może zaskoczyć, ale głównie dlatego, że nic wcześniej nie zapowiada takiego rozwiązania. Akcja biegnie sobie w miarę prostym torem, aby nagle zupełnie odbić w bok i zmienić naszą perspektywę postrzegania głównych bohaterów.
Jak jednak traktować poważnie film, który chce powiedzieć coś na temat winy, obsesji i sprawiedliwości, gdy przez większość czasu musimy oglądać kolejne niezrozumiałe decyzje małżonków? Kilka scen wywołujących rozbawienie każe się zastanowić nad tym, czy twórcy rzeczywiście chcieli zrealizować trzymający w napięciu thriller. Jest także problem z określeniem przestrzeni, ponieważ chwilami wydaje się, że bohaterowie mają daleko do cywilizacji, a zaraz znikąd pojawi się opuszczona chatka w środku lasu albo kolejne poboczne postaci, poruszające się po filmowym świecie jak pionki na planszy do Chińczyka. Nie jest to produkcja dla wrażliwców – okrucieństwo dotyka nie tylko ludzi, ale również zwierzęta. Te krwawe momenty pokazują, że być może należało poprzestać na warstwie czysto gatunkowej zamiast nadawać całości charakteru tragedii antycznej.

fot: materiały prasowe/Netflix
Biało wszędzie, głucho wszędzie – wiadomo, zima zawsze dobrze wygląda na ekranie. Jest kilka imponujących, szerokich kadrów oraz satysfakcjonujące wykorzystanie mroźnych krajobrazów. Szkoda jedynie pracy kamery, chwilami irytująco roztrzęsionej, a innym razem pokazującej zwyczajną rozmowę na zbyt dynamicznie zmontowanych kontrujęciach. Niektóre zabiegi jak choćby gubienie ostrości mają nas zbliżyć do perspektywy samych bohaterów. A jeśli już o nich mowa, to niestety aktorzy nie są zbyt przekonujący, przez co trudno przejąć się losami pary walczącej o przetrwanie. Nie spodziewałem się aktorstwa na miarę Leonardo DiCaprio biorącego się za bary z niedźwiedziem grizzly w Zjawie, ale jeśli film sprzedaje nam w finale wielkie dramaty, to musi być to zagrane lepiej niż przeciętnie.
Na celowniku ma jedną, niezaprzeczalną zaletę – nie idzie na łatwiznę w rozwoju akcji. Zamiast prostej realizacji gatunkowych schematów spróbowano dostarczyć kilka twistów fabularnych i spory ładunek dramatyczny. Niestety pierwsza szwedzka produkcja oryginalna Netflixa nie okazała się dziełem spełnionym. Bo co to za thriller, gdy brakuje napięcia, a losy bohaterów dosyć szybko stają się obojętne?
Ilustracja wprowadzenia: materiały prasowe/Netflix
Laptop stał się podstawowym narzędziem pracy dla wielu osób. Korzystają z niego pracownicy biurowi, freelancerzy, programiści, analitycy czy osoby pracujące zdalnie.