Deprecated: Constant FILTER_SANITIZE_STRING is deprecated in /home/moviesroom/domains/new.moviesroom.pl/public_html/wp-content/plugins/wpseo-news/classes/meta-box.php on line 59

Notice: Function _load_textdomain_just_in_time was called incorrectly. Translation loading for the wordpress-seo-news domain was triggered too early. This is usually an indicator for some code in the plugin or theme running too early. Translations should be loaded at the init action or later. Please see Debugging in WordPress for more information. (This message was added in version 6.7.0.) in /home/moviesroom/domains/new.moviesroom.pl/public_html/wp-includes/functions.php on line 6131
Dzień Matki - recenzja filmu z Julią Roberts i Jennifer Aniston - Movies Room

Dzień Matki – recenzja filmu z Julią Roberts i Jennifer Aniston

Piotr Pocztarek, 12 maja 2016

Nie będę ukrywał – oceny z Metascore sprawiły, że do Dnia Matki podchodziłem jak pies do jeża. Z jednej strony zachęcała mnie wypełniona po brzegi gwiazdami obsada, z drugiej obawiałem się banału, chaosu i niewielkiej dawki dobrego humoru. Potężnie się pomyliłem, ponieważ nowy film Garry’ego Marshalla, reżysera takich hitów jak Pretty Woman, czy Uciekająca Panna młoda, to jedna z najlepszych propozycji dla całej rodziny, jakie można aktualnie obejrzeć w kinie.

http://moviesroom.pl/images/mothers_day.jpg

Zobacz również: „Zakładnik z Wall Street” – kolejny plakat promujący produkcję!

Pominę oczywiste porównania do poprzednich dokonań Marshalla, chociaż skojarzenia z Walentynkami czy Sylwestrem w Nowym Jorku są oczywiście na miejscu. Chodzi nie tylko o przeładowanie rozpoznawalnymi aktorami, ale przede wszystkim o konstrukcję fabularną. Także i tutaj przeplatają się historie wielu bohaterów, tym razem z trzech pokoleń: konserwatywnych dziadków, nowoczesnych rodziców i młodszych lub starszych dzieci. Wychodzi z tego mieszanka niezwykle urocza i zabawna, o co wbrew pozorom wcale nie jest przecież tak łatwo.

W trakcie dwugodzinnego seansu poznamy sporo wątków, poruszających istotne tematy, które na którymś etapie dotyczą każdego z nas. Mamy tu ksenofobię i homofobię, mamy radzenie sobie ze śmiercią ukochanej osoby, mamy problemy dorastania, trudy macierzyństwa i tacierzyństwa, pościg za karierą i wiele innych zagadnień, nad którymi scenarzysta poprawnie panuje (przynajmniej w większości przypadków). Jasne, nie udało się całkowicie uniknąć banałów, a kilka wątków spokojnie mogło trafić do kosza, ale nawet te najsłabsze momenty nie żenują widza – zmuszają co najwyżej, by zbyć je wzruszeniem ramion. 

Ten udany mix komedii z obyczajem niejednokrotnie doprowadzi Was do łez: albo ze śmiechu, albo ze wzruszenia. Serio: na pokazie przedpremierowym sala bawiła się doskonale. Miałem wątpliwą przyjemność oglądać ostatnio takie „hity” jak Grimsby czy Szefowa – w Dniu Matki dobrego humoru jest o wiele więcej, niż w tych dwóch filmach razem wziętych. Nie jest on wymuszony, bywa mocno sytuacyjny, tkwi nie tylko w zachowaniach bohaterów, ale i w dialogach, a przede wszystkim ma jedną potężną zaletę – jest szczery. Podobnie jak cały film Marshalla. Nie ma tu wulgarnych dowcipów, jest za to humor łączący pokolenia. Asekuracyjnie dodam jednak, że nie jest to propozycja dla wszystkich – większość tego, co chcą opowiedzieć scenarzyści, zauważa i docenia się dopiero z wiekiem.

Jeśli nawet specjalnie nie rusza Was obyczajowo-humorystyczna fabuła, zawsze możecie popatrzeć na znane twarze. Jennifer Aniston i Kate Hudson w ogóle się nie starzeją i wyglądają pięknie jak zawsze, Timothy Olyphant prezentuje się niezwykle dostojnie w drogich, eleganckich ciuchach, Jason Sudeikis umiejętnie łączy powagę z szaleństwem, całe show kradną jednak Jack Whitehall i Margo Martindale, a jest jeszcze przecież Jon Lovitz! Celowo nie wspominam o Julii Roberts, której wątek wydaje się być najsłabszy w całym filmie, a aktorka sprawia wrażenie, jakby dorabiała sobie między jednym oscarowym hitem a drugim.

https://media.multikino.pl/uploads/images/films/MD-00164_C_85730df56e.jpeg

Nie oszukujmy się – Dzień Matki oscarową produkcją nie jest. Powstał ku pokrzepieniu serc, aby poprawić humor, szerzyć optymizm i wnieść trochę uśmiechu po ponurym, ciężkim dniu pracy. To świetny film na randkę, można go też obejrzeć z mamą w jej tytułowe święto. To prosta, ocierająca się o banał, umowna historyjka, z mało realistycznymi wydarzeniami, o których jednak ciągle marzymy, by chociaż raz nam się przytrafiły. A marzyć przecież warto, prawda?

Piotr Pocztarek Zastępca redaktora naczelnego

PR-owiec, recenzent, geek. Kocha kino, seriale, książki, komiksy i gry. Kumpel Grahama Mastertona. W MR odpowiedzialny za dział komiksów, książek i gier planszowych.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *