Deprecated: Constant FILTER_SANITIZE_STRING is deprecated in /home/moviesroom/domains/new.moviesroom.pl/public_html/wp-content/plugins/wpseo-news/classes/meta-box.php on line 59

Notice: Function _load_textdomain_just_in_time was called incorrectly. Translation loading for the wordpress-seo-news domain was triggered too early. This is usually an indicator for some code in the plugin or theme running too early. Translations should be loaded at the init action or later. Please see Debugging in WordPress for more information. (This message was added in version 6.7.0.) in /home/moviesroom/domains/new.moviesroom.pl/public_html/wp-includes/functions.php on line 6131
Recenzja filmu Operacja Argo (2012) - Movies Room

Recenzja filmu Operacja Argo (2012)

Łukasz Kołakowski, 30 października 2016

W Hollywood panuje powszechna niezbyt pochlebna opinia o talencie aktorskim Bena Afflecka. I rzeczywiście, mimo kilku całkiem niezłych ról występy takie jak w Pearl Harbor czy Daredevilu chluby nie przynoszą. Równie powszechna jest jednak ta, że aktor lepiej sprawdza się po drugiej stronie kamery. A w tym przypadku zdecydowanie najważniejszym jego dokonaniem jest Oscarowa Operacja Argo.

Zobacz również: Księgowy – recenzja filmu z Benem Affleckiem

Końcówka lat 70. XX wieku w Iranie. Nastroje coraz bardziej antyamerykańskie, cały kraj żąda wydania przez USA zbrodniarza, któremu Biały Dom zapewnił azyl. Film zaczyna scena buntu i ataku rebeliantów na amerykańską ambasadę. I jest to wstęp świetny, dobrze obsadzony w realiach i odpowiednio napięty. Następnie film zająć się ma sześcioma pracownikami którym udało się uciec, ukrywającymi się u kanadyjskiego ambasadora. Rozpoczyna się wyścig z czasem.

Arkin Goodman ARGO

Zawsze opiniując jakiś film lubię powtarzać, że najważniejszym wyznacznikiem jakości dzieła są bohaterowie i to jak napiszą ich scenarzyści. Bez ciekawych postaci nie jest łatwo opowiedzieć historię, ponieważ to komu się ona przytrafiła jest dla widza najważniejsze. Jednak od każdej zasady istnieją wyjątki, a Argo takim właśnie jest. Tutaj może nie ma zbyt interesujących postaci, o wszystkich uczestnikach wydarzeń wiemy niewiele, jednak intryga jest w każdym momencie filmu tak napięta a wyścig z czasem tak interesujący, że po prostu nie mamy czasu zastanawiać się nad niczym innym. Warto więc docenić fakt, że stare wygi w postaci Johna Goodmana, Alana Arkina i Bryana Cranstona są w stanie zagrać naprawdę świetne role. O Afflecku i ludziach grających przemycanych zakładników można powiedzieć tyle, że nie przeszkadzają w czerpaniu przyjemności z seansu. W tym przypadku w zupełności wystarczy.

Bo Operacja Argo to przede wszystkim akcja. Przeszmuglowanie ludzi przez lotnisko w najbardziej strzeżonym państwie na świecie pod przykrywką ekipy filmowej, szukającej planu zdjęciowego do widowiska science fiction, to przecież najlepszy z najgorszych pomysłów, prawdziwe mission impossible, w którym dosłownie co chwilę coś może pójść nie tak. I widać że Affleck ma świetne wyczucie tematu. Napięcie stopniuje idealnie, wydawałoby się nudne negocjacje w wytwórni filmowej co rusz przeplata bardziej dramatycznymi scenami, które przypominają widzom dlaczego akcję trzeba przeprowadzić jak najszybciej i co jest stawką gry (scena w której czytany jest scenariusz Argo!). W finale rezygnuje z tego typu zabiegów, jednak wtedy ich już absolutnie nie potrzebuje. Czasem jednak pudłuje muzyka, która potrafi próbować nadać ślimaczy ton scenom, które powinniśmy śledzić z zapartym tchem.

Affleck Argo

Oprócz Oscarów za najlepszy film oraz scenariusz adaptowany, film otrzymał jeszcze jednego, którego laureatem był William Goldenberg, montażysta. I to właśnie to wyróżnienie podlega najmniejszym wątpliwościom co do słuszności, ponieważ sposób w jaki połączył stare, stylizowane na kronikarskie materiały epoki z resztą filmu to świetna robota. Do samego oddania realiów w jakich toczy się akcja filmu również nie sposób się przyczepić. Może lepiej zrobiłoby mu jednak gdyby był troszkę mniej grzeczny. Wulgaryzmów, łącznie z moim ulubionym Argo f**k yourself jest co prawda sporo, ale według mnie film zyskałby na troszkę większej ilości przemocy. A i dzielni amerykanie staliby się jeszcze dzielniejsi.

Zobacz również: The Batman – jaki powinien być film według Franka Millera?

Oczywiście nie jest to film bez wad. Tak jak wspomniałem skorzystałby na lepszym rysie postaci, szczególnie głównego bohatera. Wątki obyczajowe z nim związane są potraktowane marginalnie, dlatego zastanawiam się czy film nie skorzystałby gdyby pominąć je w ogóle. Bo to film, który najlepszy jest wtedy gdy zajmuje się tytułową operacją. Affleck pokazuje że nawet bez ciekawych bohaterów można widzów zainteresować akcją. Tylko trzeba zrobić to dobrze.

ilustracja wprowadzenia: materiały prasowe

Przeczytaj więcej
Łukasz Kołakowski Redaktor prowadzący działu recenzji filmowych

Od 2015 w Movies Room, od 2018 odpowiedzialny za działalność działu recenzji filmowych. Uwielbia Wesele Smarzowskiego, animacje Pixara i Breaking Bad. A, no i zawsze kiedy warto, broni polskiego kina. Kontakt pod l.kolakowski@moviesroom.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *