Witajcie w zestawieniu najgorsze filmy w historii. Dziś postanowiliśmy przybliżyć Wam kino tak złe, że aż dobre… i po prostu złe. Będziemy mieszać zarówno kiczowe produkcje, od których się pojawia uśmiech oraz takie gdzie mamy ochotę wydłubać sobie oczy i zaszyć uszy. No cóż, zapraszamy do rankingu!
Najgorsze filmy w historii – TOP 20
20. X-Men: Mroczna Phoenix (2019), reż. Simon Kinberg
Temu trupowi trzeba było dać umrzeć. Można było z honorem, jak X-Men: Apocalypse, lecz Fox postanowił wyssać z Mutantów ostatnią kroplę krwi i dał nam carpowatą Mroczną Phoenix, pokazując że nie szanują swoich fanów. Film okropny, z denną i powtarzalną fabuła (który to już raz wątek Mrocznej Phoenix widzimy na ekranie?!), beznadziejny Magneto, brak Wolverine’a. Po co to wszystko?
19. The Palace (2023), reż. Roman Polański
Czyżby humor Polańskiego został w pierwszej połowie ubiegłego wieku? Film przedstawia historię różnych gości w ekskluzywnym hotelu, którzy zajechali do niego specjalnie na sylwestra 1999/2000. Jednak te historie nie potrafiły trzymać się kupy oraz sam humor… jest strasznie niesmaczny. Postacie w filmie są płytkie i mało interesujące. Brakuje im głębi i rozwoju. A dialogi? Sztuczne i nieangażujące.
18. Książę w Nowym Jorku 2 (2021), reż. Craig Brewer
Ta kontynuacja nie mogła się udać. Dlaczego? A no dlatego, że chciano zrobić z tego znów to samo. Książę w Nowym Jorku już wyszedł, w latach 80. i to starczy. To tak naprawdę powtórka z pierwszej części. Warto zaznaczyć, że humor, który był jednym z kluczowych elementów sukcesu pierwszej części, w sequelu nie spełnia oczekiwań. Wiele dowcipów i gagów jest uważanych za wymuszone i mniej zabawne. No a poza tym – po co robić film, który jeździ tylko na nostalgii?
17. Batman i Robin (1997), reż. Joel Schumacher
Lubicie Batmany Tima Burtona? No to tych Schumachera nie polubicie. Jak Batman Forever był jeszcze znośny, tak Batman i Robin… lepiej przemilczeć. Ba, uważa się go za jeden z najgorszych filmów superbohaterskich w historii, podobnie jak Madame Web. Mimo ogromnej plejady gwiazd w postaci George’a Clooney’a, Umy Thurman czy Arnolda Schwarzeneggera, ten film charakteryzuje się tragicznym aktorstwem. Dodatkowo Batman i Robin to zbiór kiczu z przełomu wieków. Campowy styl, który znacznie różni się od mrocznego i poważnego tonu wcześniejszych filmów już go dobił. No i Bat-sutki. Wszystko, tylko nie bat-sutki Clooney’a.
16. Zombiebobry (2014), reż. Jordan Rubin
Piątek 13-tego, ale zamiast Jasona mamy bobry. Tak, bobry. Ranking najgorsze filmy w historii nie mógł się obyć, bez kiczowatych, tak złych filmów, że aż dobrych. Takie Najlepsze z najgorszych, jak organizuje Splat! Film Festival. Film może jest absurdalny, odklejony i niskobudżetowy, ale… jak się ogląda to z dystansem to można się uśmiać. Obiektywnie jest o wiele gorszy, aniżeli wspomniane wyżej tytuły, ale takie filmy ocenia się inaczej. Film celowo stawia na absurdalny humor i kiczowatość, co sprawia, że nie każdy widz go doceni. Niski budżet, słabe aktorstwo, niskiej jakości efekty specjalne i przewidywalność fabuły to główne powody, dla których wielu uważa go za słaby film. Jednak dla fanów gatunku i osób ceniących absurdalną komedię, może on mieć swój urok.
15. Atak krwiożerczych donatów (2016), reż. Scott Wheeler
Podobnie jak Zombiebobry, Atak krwiożerczych donatów to celowy film niskobudżetowy i tak jak mówiłem – takie filmy ocenia się inaczej. Film opowiada o małym miasteczku, które staje się areną dziwacznych wydarzeń, kiedy donaty z miejscowej cukierni zostają zamienione w krwiożercze potwory. Wszystko zaczyna się, gdy eksperyment naukowy jednego z mieszkańców, charyzmatycznego, ale niezdarnego wynalazcy, idzie nie tak, jak powinien. Humor w filmie jest często oparty na prostych gagach, kiczowatych scenach i niskobudżetowych żartach. Choć niektórym widzom może to przypaść do gustu, inni mogą uznać to za mało zabawne i wręcz żenujące. Niski budżet, słabe aktorstwo, niskiej jakości efekty specjalne i przewidywalność fabuły to główne powody, dla których wielu uważa go za słaby film. Jednak dla fanów gatunku i osób ceniących absurdalną komedię, może on mieć swój urok.
14. Don’t Panic (1988), reż. Rubén Galindo
Obejrzałem go w ramach VHS Hell na Mystic Festival i myślałem, że to ten typu filmu – tak zły, że aż dobry. Myliłem się. To film klasy B, który w ogóle nie potrafi wciągnąć, a jedynie męczy. W ramach zabawy tablicą Ouija zostaje opętany chłopak. Dostaje jakieś nadprzyrodzone moce, przez które mści się na znajomych. No cóż, liczyłem że będzie to produkcja zła i mnie wciągnie, lecz to typ filmu, który jest zły i nie potrafi wciągnąć. Ot, gniot z najniższej półki na VHS, mający swoje miejsce na śmietniku historii. Jednak plus za 80sowy vibe.
13. Hollywoodzkie dziwki uzbrojone w piły łańcuchowe (1988), reż. Fred Olen Ray
Tak jak pisałem – te najgorsze filmy w historii, to też takie co są tak złe, że aż dobre. Hollywoodzkie dziwki uzbrojone w piły łańcuchowe to oczywiście też ogrom kiczu, który opowiada o grupie prostytutek z Hollywood, które postanawiają zemścić się na swoich brutalnych alfonsach i klientach. Uzbrojone w piły łańcuchowe, wyruszają na krwawą i brutalną misję, eliminując każdego, kto stanowi dla nich zagrożenie. Film jest pełen przemocy, czarnego humoru i scen grozy, eksplorując tematykę zemsty i przetrwania w brutalnym świecie. Jest źle, ale tak źle, że aż dobrze.
12. Koty (2019), reż. Tom Hooper
Dobry boże, tutaj nawet Taylor Swift nie pomoże! Tragiczny scenariusz, złe podejście do musicalu i okropne CGI. Mimo obecności znanych gwiazd, ich występy były zbyt przerysowane. Nawet takie nazwiska jak Judi Dench, Ian McKellen czy Taylor Swift nie zdołały uratować filmu. Reżyser Tom Hooper, mimo wcześniejszych sukcesów, nie zdołał uchwycić magii oryginalnego musicalu. Co więcej, to film dla młodszych widzów, a wizualizacje tychże tytułowych kotów, wyglądały dziwacznie i niepokojąco.
11. Młode wilki 1/2 (1997), reż. Zuzanna Boczar, Anna Zaorska
Te młode wilcy to mogłyby nie pokazywać się na światło dzienne. Pierwszy polski film w rankingu najgorsze filmy w historii, i niestety niejedyny. Opowiada historię grupy młodych ludzi, którzy wplątują się w przestępczy świat, starając się szybko zdobyć pieniądze i władzę. Film jest krytykowany za płytką fabułę, słabe dialogi i nieprzekonującą grę aktorską. Narracja jest chaotyczna, a postacie są jednowymiarowe, co sprawia, że widzom trudno jest zaangażować się w historię. Słabe wykonanie techniczne i reżyserskie również przyczyniły się do negatywnego odbioru filmu. No i mamy tam Pana Jakimowicza, więc to już świadczy o niskim standardzie.
10. Kac Wawa (2011), reż. Łukasz Karwowski
Nie ma to jak podkraść tytuł, fabułę i przełożyć na realia polskie, czyż nie? Pierwsze dwa punkty zaliczone, a trzeci nie wyszedł. Dlaczego? Bo Kac Vegas nie da się dobrze przełożyć na polskie realia bez ogromnej dozy żenady. Film tak zły, że nawet aktorzy nie przyznają się do tego, że w nim występowali. W ciągu jednej nocy bohaterowie przeżywają serię absurdalnych i pseudo komicznych przygód, które obejmują odwiedzanie klubów, spotkania z dziwnymi postaciami i różne zabawne sytuacje. Cóż… jak to było? Jaki kraj…
9. 365 dni (2020), reż. Barbara Białowąs, Tomasz Mandes
Jaki kraj, takie 50 twarzy Greya. Adaptacja fanfika (bo książką tego nie nazwę) Blanki Lipińskiej. Sam Grey był filmem bardzo złym, rzekłbym beznadziejnym. Polska produkcja nie jest lepsza, lecz… to dojna krowa, co potwierdza fakt że Netflix stworzył aż trzy części tego beznadziejnego czegoś. I co gorsza – z części na część jest coraz gorszej. Na szczęście jest to tylko trylogia i nie dostaniemy już nic więcej, prawda? …Prawda?
8. Jestem M. Misfit (2019), reż. Marcin Ziębiński
Film, o którym prawie każdy zapomniał, ale Ci okropni, beznadziejni redaktorzy z Movies Room muszą przypomnieć! Cóż, nie jest to ranking najlepsze filmy w historii, a ranking najgorsze filmy w historii. Jestem M. Misfit przedstawia rzekome życie nastolatków w szkole, gdzie wszyscy dzielą się na tzw. EKIPY sportowców, vlogerów, nerdów i tak dalej, i tak dalej. Motyw wymęczony jak trzeba. Julia, która na co dzień mieszka w Stanach Zjednoczonych wraca niespodziewanie do Polski. Próbuje odnaleźć tu swoje nowe ja. W polskiej szkole, prym wiedzie EKIPA VIP, do której Julia wstępu nie ma, gdyż przewodnicząca Wiktoria nie daje jej szans. Główna bohaterka jednak próbuje się na niej odegrać. Czyż nie brzmi to okropnie?
Wylać kubeł pomyj na tego gniota to mało. Wszyscy wiemy, że życie influencerów to bujda na resorach, a obserwowanie ich to takie jakby legalne wspieranie i promowanie patologii w Internecie. Durny, okropny, bezsensowny i bezduszny. Dziewczyna influencera niby pokazuje, że prawdziwi przyjaciele i tak dalej. Wszyscy znamy to przysłowie. Niemniej jest on kompletnie niepotrzebny, a nawet szkodliwy. Bo co, jak dzieciaczki wezmą sobie to za bardzo na serio? Przecież już dziś jednym z najbardziej obleganych zawodów wśród młodzieży to influencerka. Okropieństwo.
6. Ciacho (2010), reż. Patryk Vega
Patryk Vega robi okropne thrillery kryminalne. Może komedia mu wyjdzie? Nic bardziej mylnego. Ciacho przedstawia historię Basi, policjantki która zostaje wplątana w rzekomy handel narkotykami. Na pomoc jej idą bracia – w miarę ogarnięty ginekolog Dawid, niepełnosprawny umysłowo Karolek oraz pokraka życiowa Krzyś. Fabuła niby prosta jak budowa cepa, ale z czasem odkleja się tak, że sam Lem by tego nie napisał. Co więcej, gra aktorska w tym filmie woła o pomstę do nieba – zwłaszcza u Małaszyńskiego. Z całego filmu mamy tylko jedną dobrą scenę, w której pojawia się kandydat na kandydata – Krzysztof Kononowicz. Pamiętajcie – narkotyki to największa zguba ludzkości!
5. Niewidzialna wojna (2022), reż. Patryk Vega
Patryk Vega co robi swoją autobiografię. To nie może się udać. Niewidzialna wojna koncentruje się na jego drodze do sukcesu w przemyśle filmowym. Vega, znany z tworzenia kontrowersyjnych i często brutalnych filmów, przedstawia swoje zmagania z uzależnieniami, problemami osobistymi i zawodowymi oraz drogę do stania się jednym z najbardziej rozpoznawalnych twórców filmowych w Polsce. No ale zarazem jest to jeden z najgorszych, jak nie najgorszy film w jego filmografii.
4. Klątwa doliny węży (1987), reż. Marek Piestrak
To miał być chyba polski Indiana Jones, a wyszła największa kicha w Polskiej kinematografii. Cóż – widać skąd Patryk Vega czerpał wzorce! Klątwa doliny węży przedstawia historię komandosa Bernarda Travena. Próbuje on odszyfrować tajemniczy artefakt, lecz nie udaje mu się. Prosi o pomoc profesora Jana Tarnasa. Manuskrypt zawiera mapę i opisuje ukryty środek, który rzekomo daje władzę nad światem. Tarnas i Traven wyruszają do Wietnamu, aby odnaleźć Dolinę Węży. Brzmi zachęcająco? Ale zachęcające nie jest. Ten film wypada naprawdę bardzo, bardzo źle. Wtedy był zły, a dziś jeszcze gorszy.
3. Puchatek: Krew i miód (2023), reż. Rhys Frake-Waterfield
Ależ nam się tu polsko zrobiło… no ale przełammy teraz lody czymś zza wielkiej wody. To powinno się puszczać podczas procesu resocjalizacji więźniów. Beznadziejny, okropny, tragiczny horror, który zrobił wokół siebie hype, tylko dlatego że jeździ na dzieciństwie widzów. A raczej chce je zniszczyć. Nie trzymający się niczego film, przedstawiający Puchatka i Prosiaczka jako dwóch bezmózgich morderców, którzy chcą się zemścić na Krzysiu, bo ich porzucił. No super, ale po co przy tym mordować innych? Dla zabawy? Skoro motyw jest, to po co inni? No i przecież Kubuś potrafi samochodem jeździć! Jedyne co wyszło temu filmowi na dobre, to maski, które mają bohaterowie. Reszte proszę wyrzucić do śmieci, a wszystkie kopie skasować!
2. Smoleńsk (2016), reż. Antoni Krauze
Myśleliście, że film TVP o Smoleńsku będzie obiektywny? No oczywiście, że nie. Propaganda anty TVN i tyle. Film nie pokazuje co mogło się wydarzyć 10 kwietnia 2010 roku (oczywiście poza wybuchem w samolocie, bo jakże by inaczej!), a przedstawia bezduszne podejście dziennikarzy ze stacji TVM (hmm, ciekawe o kogo chodziło?). Drewniane aktorstwo, nienaturalna główna bohaterka, do tego masa propagandowej papki. Triumf woli był obrzydliwym filmem, ale jest podręcznikowym przykładem dobrze przekazanej propagandy. Smoleńsk chyba miał być tym samym, ale coś nie wyszło. Jest tylko obrzydliwym filmem.
1. The Room (2003), reż. Tommy Wiseau
No i jest nasz ukochany rodzynek. Ten, bez którego nie byłoby tego rankingu. Obrośnięty kultem, stąd te jedynki i dziesiątki na różnych stronach. Bez niego nie można byłoby stworzyć rankingu najgorsze filmy w historii. The Room opowiada historię Johnny’ego (granego przez Tommy’ego Wiseau), odnoszącego sukcesy bankiera, który żyje w San Francisco ze swoją narzeczoną Lisą (Juliette Danielle). Lisa, mimo że jest w związku z Johnnym, zdradza go z jego najlepszym przyjacielem Markiem (Greg Sestero). Fabuła skupia się na miłosnym trójkącie i zdradzie, prowadząc do dramatycznego finału. Tytuł jest uważany za okropny film z powodu swojej chaotycznej i nielogicznej fabuły, sztucznych dialogów, płytkich postaci, absurdalnych zwrotów akcji i problemów z tempem narracji. Te elementy składają się na produkcję, która jest często opisywana jako „tak zła, że aż dobra”, co przyczyniło się do jej kultowego statusu wśród fanów złego kina.
Inne rankingi, które pomogą Ci wybrać filmy i seriale:
Geek i audiofil. Magister z dziennikarstwa. Naczelny fan X-Men i Elizabeth Olsen. Ogląda w kółko Marvela i stare filmy. Do tego dużo marudzi i słucha muzyki z lat 80.
Nasza dzisiejsza bohaterka za dwa dni, 11 grudnia, będzie świętować swoje 29. urodziny. Hailee Steinfeld przyszła na świat w Los Angeles w Kalifornii i już od najmłodszych lat starała się zaistnieć w branży filmowej.