Deprecated: Constant FILTER_SANITIZE_STRING is deprecated in /home/moviesroom/domains/new.moviesroom.pl/public_html/wp-content/plugins/wpseo-news/classes/meta-box.php on line 59

Notice: Function _load_textdomain_just_in_time was called incorrectly. Translation loading for the wordpress-seo-news domain was triggered too early. This is usually an indicator for some code in the plugin or theme running too early. Translations should be loaded at the init action or later. Please see Debugging in WordPress for more information. (This message was added in version 6.7.0.) in /home/moviesroom/domains/new.moviesroom.pl/public_html/wp-includes/functions.php on line 6131
TOP7 tegorocznych niszowych produkcji, które warto zobaczyć, jeśli się je przegapiło - Movies Room

TOP7 tegorocznych niszowych produkcji, które warto zobaczyć, jeśli się je przegapiło

Aleksandra Kumala, 8 lipca 2016

Blockbustery, sequele i prequele kinowych hitów, wielkoformatowe produkcje opowiadające o przygodach superbohaterów lub najnowsze dzieła legendarnych reżyserów – zwykle to one zyskują największy rozgłos. Odlicza się dni do daty premiery, wypuszcza telewizyjne spoty, rozreklamowuje na banerach, plakatach i ulotkach. Nienawistna ósemka, Zjawa, Deadpool, Batman v Superman: Świt sprawiedliwości – to tylko kilka tytułów, pod znakiem których upłynęło ostatnich siedem miesięcy. Wakacje to idealny moment na nadrabianie zaległości, postanowiliśmy więc wydobyć na światło dzienne te z produkcji, które mogły umknąć Waszej uwadze, a które – z wielu względów – również na nią zasługują. 

STYCZEŃ:

Moja miłość, reż. Maïwenn

https://www.youtube.com/watch?v=5fU5QW2z-ig

Historia destrukcyjnego uczucia dwojga dorosłych, a więc potencjalnie dojrzałych ludzi opowiedziana bez zbędnej estetyzacji i programowego hollywoodzkiego happy endu. Przejmujący portret kobiety, która trzyma się złudzeń jak ostatniej deski ratunku i przez to, paradoksalnie, idzie na dno; mężczyzny, który zachowuje się jak cyrkowiec, ale jego show bardzo szybko z absorbującego staje się uciążliwą groteską oraz miłości, która potrafi być ślepa. Fenomenalna rola Vincenta Cassela!


LUTY: 

Barany. Islandzka opowieść, reż. Grímur Hákonarson

https://www.youtube.com/watch?v=rRrt-7dXS9g

Można być upartym jak osioł. Można też spokornieć dzięki… baranom. Czy trwający czterdzieści lat konflikt jest w ogóle możliwy do zażegnania? Okazuje się, że tak. Wystarczy dobry powód. W tym przypadku najprostsza historia kryje w sobie największy potencjał. A fakt, że została osadzona  w islandzkiej scenerii, dodaje jej zarówno uroku, jak i pazura. Czarna komedia w wydaniu skandynawskim to absolutny must-see!


MARZEC: 

Powrót, reż. Simon Stone

https://www.youtube.com/watch?v=AnzTsElbjWg

Od mistrza Geoffreya Rusha jak zwykle nie sposób oderwać oczu, a jednak na największe uznanie zasłużył tu swoją kreacją Ewen Leslie. Debiutancki pełny metraż Stone’a to bowiem opowieść przede wszystkim o emocjach, jakie wyzwala w ludziach konfrontacja z długo skrywaną prawdą oraz o tym, jak zareagują oni na niespodziewane i nieodwracalne zmiany w dotąd dobrze znanym scenariuszu. Czy istnieją granice szczerości i tajemnice, których lepiej nie demaskować? W końcu, jak mówiła Gloria Steinem, prawda cię wyzwoli, ale najpierw cię wkurzy. Stone pokazuje, jak wiele dzieli jeden etap od drugiego.


KWIECIEŃ: 

Cień, reż. Alice Winocour

https://www.youtube.com/watch?v=jxeJQwuj0Us

Niepokojący, hipnotyzujący thriller, którego wyjątkowość polega na bezbłędnym wciągnięciu widza w psychodeliczny świat głównego bohatera. Reżyserce udaje się nie tylko stworzyć, ale przede wszystkim utrzymać atmosferę nieustającego rozmycia granic rzeczywistości i omamów, z kolei Matthias Schoenaerts po mistrzowsku kreuje postać znajdującą się w pułapce tych dwóch światów; równie niejednoznaczną, co mające miejsce (lub dziejące się jedynie w wyobraźni) wydarzenia. Jeśli jeszcze nie jesteście fanami belgijskiego aktora, po seansie z pewnością nimi zostaniecie.

Zobacz również: Belgijski skarb narodowy – TOP7 ról Matthiasa Schoenaertsa


MAJ: 

Nienasyceni, reż. Luca Guadagnino

https://www.youtube.com/watch?v=GFE8Lg7OiR4

Najlepszy dowód na to, że fabuły osadzone w upalnej, letniej, sielankowej scenerii wcale nie muszą opowiadać o niczym i nudzić widza po kwadransie. Czasami dobra obsada to nie wszystko, ale w tym przypadku doskonała obsada w połączeniu ze świetną reżyserią stanowią klucz do sukcesu. Niesamowita dynamika relacji bohaterów, wachlarz postaw i emocji, pojedynek charyzmatycznych postaci i ich odtwórców. Dwugodzinny, wyśmienity, przyprawiający o zawroty głowy rollercoaster. Udany, a kto wie, czy nie lepszy od oryginału, remake. Jednym słowem: uczta! 


CZERWIEC: 

Wojna, reż. Tobias Lindholm

https://www.youtube.com/watch?v=MyygZlPuoFQ

Duńskie kino psychologiczne w najlepszym wydaniu. Tytułowa wojna toczy się nie tylko na ekranie; do muru przyparty zostaje nie tylko główny bohater, ale także skonfliktowany z samym sobą widz, któremu ani przez chwilę nie ułatwia się podjęcia jednoznacznej decyzji, osądzenia lub uniewinnienia Clausa. O efektowności tej produkcji nie stanowią głośne wybuchy, pustynne plenery czy całe mnóstwo statystów w mundurach. Jej niepowstrzymana siła drzemie emocjach, ludzkich odruchach i słabościach człowieczej natury, tak dobrze znanych każdemu, a obciążonych przytłaczającą odpowiedzialnością w realiach wojennych. 


LIPIEC:

Geniusz, reż. Michael Grandage 

https://www.youtube.com/watch?v=36uweMhDKYg

Premiera tego filmu dopiero przed nami, ale tym bardziej warto o niej wspomnieć. Historia niełatwej współpracy i równie burzliwej przyjaźni pisarza Thomasa Wolfe’a i jego wydawcy, Maxa Perkinsa, zapowiada się naprawdę interesująco. Zwłaszcza, że na ekranie pojawi się duet Jude Law i Colin Firth. Opowieść o kulisach powstawania wielkiej literatury i o tym, jak wielkich wymaga ono wyrzeczeń. Zaznaczajcie w kalendarzach: 22 lipca!

Ilustracja wprowadzenia: mat. prasowe 

Aleksandra Kumala Dziennikarz

Studentka czwartego roku Tekstów Kultury UJ. Ze świata literatury najbardziej lubi powieści, ze świata muzyki - folk, ze świata kina - (melo)dramaty oraz indie. I Madsa Mikkelsena, oczywiście.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *