Deprecated: Constant FILTER_SANITIZE_STRING is deprecated in /home/moviesroom/domains/new.moviesroom.pl/public_html/wp-content/plugins/wpseo-news/classes/meta-box.php on line 59

Notice: Function _load_textdomain_just_in_time was called incorrectly. Translation loading for the wordpress-seo-news domain was triggered too early. This is usually an indicator for some code in the plugin or theme running too early. Translations should be loaded at the init action or later. Please see Debugging in WordPress for more information. (This message was added in version 6.7.0.) in /home/moviesroom/domains/new.moviesroom.pl/public_html/wp-includes/functions.php on line 6131
Batman Metal tom 1: Mroczne dni - recenzja komiksu - Movies Room

Batman Metal tom 1: Mroczne dni – recenzja komiksu

Tomasz Drozdowski, 27 maja 2019

Odrodzenie dotychczas nie obfitowało w głośne eventy. Noc Ludzi Potworów właściwie ograniczała się zasięgiem jedynie do Gotham, a Liga Sprawiedliwości kontra Suicide Squad była jedynie cieniem wielkich bitew superbohaterskich grup. Na szczęście nastąpił Metal, którego pierwszy tom wydany został u nas jako Batman Metal tom 1: Mroczne dni.

Superbohaterowie przyzwyczaili się już zapewne do walki z łotrami z innego wymiaru. Barbatos to jednak nieco cięższy kaliber, posiadający w swoich szeregach… zły odpowiednik Batmana. A nawet kilka jego wersji. Czy jedyny słuszny Mroczny Rycerz sobie poradzi? Tym bardziej, że to na nim skupiona jest pełnia uwagi wroga.

Strona komiksu Batman Metal tom 1: Mroczne dni

W moich oczach Gotham, ze swoją całą piękną szpetotą, wiele razy przyćmiewało nawet najbardziej cudne krainy świata DC. Podobnie i Batman zawsze wydawał mi się daleki od tych wszystkich kosmicznych hucp, w jakich prym wiedli Superman, Green Lantern i reszta fruwającej spółki. Gdy Metal dopiero się rozpoczynał, usłyszałem, że akcja znów ma międzywymiarowy rozmach, a w jej środku ma się znaleźć właśnie Mroczny Rycerz. Obawiałem się wówczas, że wydawca zaliczy malownicze potknięcie. Najlepsze opowieści z Batmanem to te z jego solowym udziałem, a na kosmiczne wojaże lepiej wysyłać poczciwca z Metropolis. Scott Snyder jednak okazał się autorem niebywale zdolnym. Okazuje się, że wydarzenia z ostatnich lat w życiorysie tytułowego bohatera nie były przypadkowe i teraz przychodzi mu zmierzyć się z ich konsekwencjami. Nie będę zdradzał, o co chodzi, gdyż na ich przykładzie widać, jak Scott Snyder skrupulatnie budował swą wizję. Tu zazębia się ona i nawet śmiałe wizje scenarzysty nie wydają się przekombinowane. Wprost przeciwnie, wszystko jawi się jako nieoficjalny wielki finał Batmana z okresu The New 52!.

Wydarzenie to nieco przypomina mi Wieczne zło. Tam również pojawiły się mroczne odbicia pozytywnych postaci, które dość szybko poradziły sobie z oryginałami. Podwładni Barbatosa, a w szczególność Batman, Który się Śmieje to zgraja znacznie groźniejsza. Na tyle, iż pojawia się sam Sen z Nieskończonych i kilkoro innych bohaterów, którzy zdążyli nieco zżółknąć. Główna linia fabularna rozdzielona jest na trzy tomy, a obok niej dostajemy zeszyty z innych serii związanych z Metalem. Poszczególne z nich różnią się sposobem prowadzenia fabuły i narracji, co można odczytać wyłącznie na plus. Pozwala to poczuć skalę wydarzeń i sprawia, że Batman tom 1: Mroczne dni to nie surowa opowieść, a pełny event, szanujący czytelnika i nieujmujący mu żadnej pobocznej historii.

Strona komiksu Batman Metal tom 1: Mroczne dni

Naczelną opowieść ilustruje Greg Capullo i ten, kto tęsknił za jego planszami w Batmanie, będzie usatysfakcjonowany. Mrok rodem ze Śmierci Rodziny powraca i wyraźnie widać na tym przykładzie, że brakuje go w runie Toma Kinga. Większość tomu zajmują prace rysowników z serii takich jak Green Arrow czy Suicide Squad. Ja sam spośród nich najbardziej cenię sobie Juana Ferreyrę z cyklu o Szmaragdowym Łuczniku. A co z samą treścią prezentowaną na planszach? O złowieszczych alternatywach Batmana więcej dowiemy się z drugiego tomu, a tymczasem sam Batman, Który się Śmieje wystarczy, by zdać sobie sprawę, że nad Mroczonym Rycerzem zgromadziły się jeszcze mroczniejsze chmury. Pojawia się też kilka legendarnych nazwisk, na czele z Jimem Lee. Batman Metal tom 1: Mroczne dni jest więc nie tylko treściwy, ale i bogaty wizualnie. Egmont zyskał też w moich oczach, wydając komiks w metalicznie połyskującej okładce, dodającej całości klimatu.

Batman Metal tom 1: Mroczne dni to Kryzys bez kryzysu. Wielkie wydarzenie, które nie rzuca nam w twarz całego tego nadętego ciężaru i śmiesznej pompatyczności. Snyder wie, jak pisać komiksy z Batmanem i choć Tom King również daje radę, to twórca All-Star Batman sprawniej tworzy naprawdę świeże, ale jednocześnie nawiązujące do klasyki scenariusze. Metal to co prawda historia obejmującą wiele postaci DC, lecz bądźmy szczerzy- najistotniejszy jest tu Obrońca Gotham. Pierwszy tom to wstęp do bardziej dynamicznych wydarzeń, choć zgrzeszyłbym, gdybym zarzucił mu flegmatyczność. Dzieje się sporo i co ważniejsze, niegłupio. Płytkość fabuły to największy mankament wielkich crossoverów i tu jej nie doświadczymy. A to w obecnych czasach naprawdę coś.


Okładka komiksu Batman Metal tom 1: Mroczne dni

Tytuł oryginalny: Batman Metal Tome 1: La Forge
Scenariusz: Scott Snyder, James Tynion IV, Rob Williams, Tim Seeley i inni
Rysunki: Greg Capullo, Jim Lee, Juan Ferreyra, John Romita Jr., Andy Kubert i inni
Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz, Jakub Syty
Wydawca: Egmont 2019
Liczba stron: 232
Ocena: 85/100

Tomasz Drozdowski

Dziennikarz, felietonista. Miłośnik klasyki SF, komiksów i muzyki minionych bezpowrotnie dekad.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *