Deprecated: Constant FILTER_SANITIZE_STRING is deprecated in /home/moviesroom/domains/new.moviesroom.pl/public_html/wp-content/plugins/wpseo-news/classes/meta-box.php on line 59

Notice: Function _load_textdomain_just_in_time was called incorrectly. Translation loading for the wordpress-seo-news domain was triggered too early. This is usually an indicator for some code in the plugin or theme running too early. Translations should be loaded at the init action or later. Please see Debugging in WordPress for more information. (This message was added in version 6.7.0.) in /home/moviesroom/domains/new.moviesroom.pl/public_html/wp-includes/functions.php on line 6131
Aquaman tom 3 - Korona Atlantydy - recenzja komiksu - Movies Room

Aquaman tom 3 – Korona Atlantydy – recenzja komiksu

Tomasz Drozdowski, 9 sierpnia 2018

Superbohater wydaje się istotą, której nie dotyczą zasady odnoszące się do szarych zjadaczy chleba. Piękny pan lub pani w pelerynie unosi się nad politycznymi wojenkami, społecznymi gorączkami i innymi bolączkami ludzkiego gatunku. Tak przynajmniej było u zarania dziejów, gdy herosi byli równie autentyczni, co obietnice przedwyborcze.

Powrót Mrocznego Rycerza, Strażnicy, czy Wojna Domowa to powieści graficzne wylewające kubeł zimnej wody na głowy naiwniaków widzących w herosach nieskazitelne figury. Wraz z runem Dana Abnetta również nieco niedoceniany Aquaman z herosa z głębin morza stał się monarchą silnego podmorskiego państwa, będącego solą w oku ziemskich mocarstw.

Strona komiksu Aquaman tom 3: Korona Atlantydy

Dan Abnett od początku wykonuje solidną robotę, tworząc z Atlantydy realistyczny obiekt państwowy. To nawet zabawne, że w większości przypadków fikcyjne państwa komiksu superbohaterskiego są tworami dość tekturowymi, może z wyjątkiem Latverii Doktora Dooma. W Odrodzeniu niosące pokój i demokrację USA pragnie obdarować nimi podwodne imperium, lecz na szczęście wszystko rozchodzi się po kościach. A szkoda. Możecie uważać mnie za bezlitosnego fana, wyczekującego aż ktoś dokopie Arthurowi, ale zdecydowanie więcej emocji budził u mnie możliwy konflikt z samym Supermanem, niż z wewnętrznymi wrogami.

Owi wrogowie to, że tak to ujmę, nadzwyczajna kasta, której nie w smak popularny monarcha, dążący do harmonii i progresu swego królestwa na arenie międzynarodowej zamiast militarystycznych ciągotek. Na dodatek skostniałe zasady dworskie i rozmaite przeszkody, które nie pozwalają mu zdobyć stabilnej pozycji sprawiają, że zwolennicy dawnego systemu znajdują sobie potencjalnego następcę w postaci brutalnego i nieokrzesanego Coruna Ratha. Gdybym był komentatorem politycznych realiów, uznałbym Aquamana za liberała, lecz nie w rozumieniu dzisiejszym, bliższym lewicy, a takim, który stara się wyrwać swój kraj z rąk izolacjonizmu, co otwarcie czyni go wrogiem dla głęboko rozsiadłych w swych fotelach wielmożów, czerpiących zyski z podsycania negatywnych nastrojów społecznych.

Strona komiksu Aquaman tom 3: Korona Atlantydy

Obok wielkiej polityki i związanych z nią dylematów, władca Atlantydy nie ma łatwo i w życiu miłosnym. Co prawda szczerość i namiętność związku z Merą są nie do podważenia, lecz mezalians, jakim jest związek miłościwie panującego króla z kobietą pochodzącą z dość podejrzanych terenów jest odczuwalny. W poprzednim tomie Mera poznała również proroctwo mówiące, iż jej obecność u boku Arthura może przynieść Atlantydzie zagładę, co też silnie wpłynęło na jej postawę. Dlatego też relację między nimi uważam za autentyczną i pozbawioną słodyczy romantyczności rodem z literatury dla znudzonych matron. Mera to silna kobieta, być może nawet silniejsza niż Selina Kyle czy Lois Lane i na pewno będzie miała w przyszłości wiele do powiedzenia.

Telepatia Aquamana to umiejętność dość niezwykła, nawet jak na różnorodne uniwersum herosów. Pogardliwie nazywana zdolnością gadania z rybami jest czymś naprawdę użytecznym i choć jest zupełnie inna niż moce chociażby Charlesa Xaviera, to uwiarygadnia ona całe dziedzictwo Arthura. Momentami też wydaje się, że jest on nieco bieglejszy w walce. Niegdyś w zestawieniu z dowolnym członkiem Ligi Sprawiedliwości nie postawiłbym złamanego grosza na królu Atlantów. Dzięki runowi Abnetta miałbym wątpliwości, nawet w przypadku pojedynku z ikonami tej drużyny.

Strona komiksu Aquaman tom 3: Korona Atlantydy

Zawsze uważałem, że Czarna Manta to przeciwnik dość niepoważny, może nie ze względu na czyny, których dokonał i motywacje nim kierujące, ale całą otoczkę, jaką wokół siebie buduje, a przede wszystkim kretyński hełm. Teraz zmieniam zdanie i oddaję haniebną palmę pierwszeństwa Warheadowi. Tak nijakiej pod niemal każdym względem postaci nie widziałem od czasów arcyłotrów z dawnych lat. Wygląd, umiejętności i cele, do jakich dąży, wołają o pomstę do niebios i ta część, mimo iż mająca swój cel, nieco mierzi w dobrze skonstruowanej fabule. Scenarzysta na szczęście szybko wynagradza to morską bestią zwaną groźnie Dead Water. Wyglądający naprawdę jadowicie i drapieżnie morski zabójca to przeciwieństwo całej fauny, z jaką Aquaman żyje w zgodzie. Tu potwierdza się słuszność dążeń bohatera do zacieśnienia stosunków z powierzchnią.

Aquaman tom 3: Korona Atlantydy, jak i cała seria, znów mnie do siebie przekonała. Porównując ją z innymi, mogę bez ogródek stwierdzić, iż jest ona najbardziej pozytywnym zaskoczeniem i zasługuje na specjalne wyróżnienie spośród tytułów z panami z czarnej i czerwonej pelerynie. Dan Abnett nie tylko pozbywa się łatki, jaka przylgnęła do bohatera, ale i tworzy kompletnie nowe realia dla przyszłych twórców. Może nieco przesadzam, ale dla głębinowego świata DC scenarzysta ma szansę stać się tym, kim dla kosmosu Marvela jest Jim Starlin, czyli pionierem i odkrywcą zupełnie nowych możliwości. Oblicze Aquamana jako sprawnego polityka i monarchy, ale też i bardziej przekonującego wojownika sprawia, że nie zamierzam odpuścić sobie tej serii, nawet w obliczu mnogości doskonałych tytułów spoza obu uniwersów superbohaterskich.


Okładka komiksu Aquaman tom 3: Korona Atlantydy

Tytuł oryginalny: Aquaman Vol 3: Crown of Atlantis
Scenariusz: Dan Abnett
Rysunki: Bradley Walker, Scot Eaton, Phillipe Briones
Tłumaczenie: Marek Starosta
Wydawca: Egmont 2018
Liczba stron: 192
Ocena: 85/100

Tomasz Drozdowski

Dziennikarz, felietonista. Miłośnik klasyki SF, komiksów i muzyki minionych bezpowrotnie dekad.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *