Jak wybrać laptop do pracy?
Laptop stał się podstawowym narzędziem pracy dla wielu osób. Korzystają z niego pracownicy biurowi, freelancerzy, programiści, analitycy czy osoby pracujące zdalnie.
Superman nigdy nie był moim ulubionym komiksowym superbohaterem, ale jest kilka albumów, które stopniowo zmieniały ten stan rzeczy. Wśród nich znalazł się tom Droga do Odrodzenia: Superman – Lois i Clark, który zachęcił mnie do sięgnięcia po nowe przygody Człowieka ze Stali, tego jedynego prawdziwego, do którego przyzwyczaiły nas między innymi komiksy z TM-Semic. Sprawdzamy, czy Pierwsze próby Superboya utrzymują niezłą tendencję, jaką wyrobił Syn Supermana, który zresztą odgrywa w komiksie istotną rolę.

Dziesięcioletni Jon dopiero odkrywa swoje moce pół-Kryptonijczyka, co w poprzednim tomie doprowadziło już do kłopotów. Dziś okazuje się, że chłopak ma moce, których nie potrafi opanować nawet Clark. Poza tym jest powoli dorastającym młodzieńcem, a to zawsze oznacza kłopoty. Szczególnie jeśli zestawimy go z synem innego bohatera DC – Batmana. Nowy Robin ma charakter skrajnie odmienny od syna Supermana: jest porywczy, gwałtowny i brutalny. Doprowadzi to oczywiście do spięć, na które ojcowie będą mogli patrzeć jedynie z pobłażliwością. Ale o tym później.
Peter J. Tomasi, obecny scenarzysta serii Superman, właśnie osobiste relacje pomiędzy bohaterami czuje najlepiej i tworzy je z największym kunsztem. Życie rodzinne Kentów, jak i ich stosunki np. z Wayne’ami wypadają bezbłednie. Już pierwszy zeszyt w tym albumie rewelacyjnie to udowadnia: sielankowa wycieczka na wiejski jarmark oczywiście pogryzie się z koniecznością stania się obrońcą uciśnionych. Taka problematyka to przecież esencja superbohaterskich komiksów i samej postaci Supermana.

Kolejne dwa zeszyty to z kolei piękny hołd oddany nieodżałowanemu Darwynowi Cooke’owi i jego Nowej Granicy. Superman, Superboy i Krypto trafiają na zapomnianą przez czas Wyspę Dinozaurów, gdzie spotkają ostatniego ocalałego członka grupy Straceńców. Rozdziały te zostały z finezją zilustrowane przed Douga Mahnke, dzięki czemu gigantyczne ryby, węże, małpy, dinozaury i inne stwory robią odpowiednio złowieszcze wrażenie. Warto pogrzebać trochę w historii The Losers, aby w pełni zrozumieć tę krótką, ale nostalgiczną opowieść.
Ponownie nieco gorzej radzi sobie Patrick Gleason, który zilustrował wspomnianą już historię o Superboyu i Robinie i ich kształtującej się w bólach relacji. Chłopcy będą musieli nauczyć się współpracować, podobnie jak kiedyś ich ojcowie. Jak wiemy, szorstka przyjaźń Clarka i Bruce’a przetrwała lata, nie inaczej będzie zapewne z Jonem i Damianem. Zanim to jednak nastąpi, niejeden raz wdadzą się w bójkę. W tej pełnej humoru, również dwuzeszytowej opowieści Tomasi sprawnie nakreślił charaktery „Supersynów” i przyznam, że trudno jest ich nie lubić.

Tom Pierwsze próby Superboya wieńczy dwuczęściowa historia Super-Monster, ponownie zresztą świetnie zilustrowana przez Douga Mahnke. Pojawia się w niej Frankenstein, a także jego narzeczona, którą możecie kojarzyć z filmów. I podobnie jak w nich, potwory nie zawsze są nimi na pierwszy rzut oka. I odwrotnie, nie każdy, kto wygląda jak potwór, jest nim w rzeczywistości. To sprawnie napisana, pełna akcji historia, która skrywa w sobie kilka istotnych przemyśleń o rozpadzie rodziny i próbie sklejania jej na nowo.
Tom zawiera cztery krótsze opowieści i wyszło mu to na dobre, względem dłuższej historii z Eradicatorem, która nieco znudziła mnie w przypadku Syna Supermana. Widzę tu więc pewną poprawę i uznaję Pierwsze próby Superboya za komiks lepszy, podnoszący poprzeczkę i utrzymujący tendencję wzrostową. Obecność trzech dobrych rysowników (w tym jednego świetnego!) i lekka, przyjemna historia robią robotę, dlatego też z przyjemnością będę dalej śledził tę serię.

Tytuł oryginalny: Superman Vol. 2: Trials of the Super Son
Scenariusz: Peter J. Tomasi
Rysunki: Jorge Jimenez, Doug Mahnke, Patrick Gleason,
Tłumaczenie: Jakub Syty
Wydawca: Egmont 2018
Liczba stron: 156
Ocena: 80/100
Laptop stał się podstawowym narzędziem pracy dla wielu osób. Korzystają z niego pracownicy biurowi, freelancerzy, programiści, analitycy czy osoby pracujące zdalnie.