Jak wybrać laptop do pracy?
Laptop stał się podstawowym narzędziem pracy dla wielu osób. Korzystają z niego pracownicy biurowi, freelancerzy, programiści, analitycy czy osoby pracujące zdalnie.
Herosi na przestrzeni lat byli przetwarzani przez przemysł rozrywkowy na wiele sposobów, nie tylko przez dwóch branżowych gigantów, jakimi są Marvel i DC. Od poczciwej naiwności pierwszych zeszytów Złotej Ery, poprzez Mroczną Erę, gdzie przyszło im nieco dorosnąć, aż do dziś, kiedy to autorzy tworzą rozmaite alternatywy, wydawcy resetują i tworzą od nowa całe uniwersa, a sami herosi nie są już tylko domeną powieści graficznych. Mogłoby się więc wydawać, że nie jest trudno stworzyć coś oryginalnego, co zachowałoby jednocześnie klasyczną nutę. Jeff Lemire i jego Czarny młot to przykład na to, że superbohaterowie potrafią zaskakiwać.

W czasie potyczki z potężnym superłotrem grupa herosów ze Spiral City trafia do małego miasteczka w równoległej rzeczywistości. Nic specjalnego – herosi prędzej czy później muszą przecież trafić do innego świata. Sęk w tym, że nie potrafią się z niego wydostać, a farmerska dola to jak na razie ich jedyna perspektywa.
Kilka słów o bohaterach, są oni bowiem kwintesencją profesji zamaskowanego stróża prawa. Najbardziej na pierwszy plan wysuwa się Abraham Slam, przy tworzeniu którego Lemire czerpał inspirację między innymi z postaci Kapitana Ameryki. Kolejną postacią godną odnotowania jest Pułkownik Weird – osobnik zawierający w sobie cechy dwóch dżentelmenów nazwiskiem Strange – Adama i Stephena. Z dodatkiem zachowań osoby z demencją i ewidentnym bzikiem.

Przygnieceni małomiasteczkową codziennością i brakiem adrenaliny, herosi nie potrafią się pogodzić ze swoją sytuacją. Krótko mówiąc – degenerują, uciekając się do dziwactw i uszczypliwości wobec siebie, czego najbardziej jaskrawym przykładem jest relacja Slama i Gail. Z całej ferajny Abrahamowi ich banicja wydaje się najmniej uciążliwa, z kolei dla Gail, będącej swoją drogą dość cyniczną wariacją na temat Shazama, są to okoliczności wprost koszmarne.
W recenzjach zazwyczaj kolorysta jest pomijany, a uwaga skupia się wyłącznie na rysowniku. Tutaj prace Deana Ormstona nie byłyby nawet w połowie tak klimatyczne bez pracy Dave’a Stewarta – artysty odpowiedzialnego za barwy w takich dziełach jak Sandman: Uwertura czy Fight Club 2. Stewart ukazuje niewielką mieścinę, w której uwięzieni są herosi w barwach dalekich od jaskrawości – jest szaro, monotonnie, a na myśl przychodzą jedynie pierwsze wersy wiersza Kochanowskiego: wsi spokojna, wsi wesoła… No, może nie tak wesoła dla głównych bohaterów. Nie ujmując jednak w żadnym stopniu rysownikowi, Ormston w nieco nierealistycznej i miejscami wręcz groteskowej kresce nie mógł lepiej ująć zamysłu Lemire’a. Postaci jak Talkie- Walkie czy Barbalien, mimo swego niezwykłego wyglądu, wydają się przytłoczone farmerskimi realiami. Ich niecodzienność uchodzi gdzieś w dal – są jak piękny relikt motoryzacji, który zamiast przemierzać autostrady, stoi w stodole i zbiera kurz. I wcale nie jest to przypadkowe porównanie.

Lemire zachowuje równowagę, łącząc oldschoolowe motywy z innowatorskim podejściem do archetypu superbohatera. Przemykający gdzieś cicho między faworyzowanymi tytułami DC i Marvela komiks zachwyca, lecz nie w sposób, w jaki robią to wielkie tytuły. Czytając, mamy szansę po raz kolejny odkryć bardziej ludzką stronę herosów, inną jednak niż zapoczątkowali to Moore i Miller, ale też odmienną od współczesnej wersji, gdzie bohater nadal zachowuje etos peleryny i maski, lecz po ich zdjęciu jest zwykłym obywatelem z banalnymi problemami w stylu Petera Parkera czy Clinta Bartona w Hawkeye’u duetu Fraction/Aja. Lemire kreśli obraz klasycznego, nieco kiczowatego herosa i stawia go w sytuacji dla niego samego absurdalnej. Zagrożeniem nie jest najeźdźca z kosmosu czy mroczne alter ego, a do bólu zwyczajna i w niczym nie zaskakująca rzeczywistość. I za to pierwszy tom Czarnego młota powinien znaleźć się na półce – herosi w końcu naprawdę stają się w nim ludźmi, nawet jeśli nieco wbrew swej woli.

Tytuł oryginalny: Black Hammer Vol 1: Secret Origins
Scenariusz: Jeff Lemire
Rysunki: Dean Ormston
Kolory: Dave Stewart
Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz
Wydawca: Egmont 2017
Liczba stron: 180
Ocena: 85/100
Laptop stał się podstawowym narzędziem pracy dla wielu osób. Korzystają z niego pracownicy biurowi, freelancerzy, programiści, analitycy czy osoby pracujące zdalnie.