Deprecated: Constant FILTER_SANITIZE_STRING is deprecated in /home/moviesroom/domains/new.moviesroom.pl/public_html/wp-content/plugins/wpseo-news/classes/meta-box.php on line 59

Notice: Function _load_textdomain_just_in_time was called incorrectly. Translation loading for the wordpress-seo-news domain was triggered too early. This is usually an indicator for some code in the plugin or theme running too early. Translations should be loaded at the init action or later. Please see Debugging in WordPress for more information. (This message was added in version 6.7.0.) in /home/moviesroom/domains/new.moviesroom.pl/public_html/wp-includes/functions.php on line 6131
Pomiędzy słowami - recenzja filmu z Jakubem Gierszałem i Andrzejem Chyrą - Movies Room

Pomiędzy słowami – recenzja filmu z Jakubem Gierszałem i Andrzejem Chyrą

Maciej Roch Satora, 19 lutego 2018

Głównym sukcesem Pomiędzy słowami okazało się wyplenienie dreszczy przerażenia z pohukującej głośno rymowanki emigracji i kina społecznie zaangażowanego. Co prawda, nic nie jest ostatnio bardziej przereklamowane niż uczestnicy zeszłorocznej edycji festiwalu filmowego w Gdyni, ale najnowszemu filmowi Antoniak znacznie sprawniej niż triumfującej na językach polskiej krytyki Cichej nocy udaje się przetasować nośny temat z kameralnym dramatem. W jej najnowszym dziele, jak na ironię, prawdziwe problemy rozgrywają się znacznie ciszej, subtelniej i, w istocie, pomiędzy słowami.

Pomiedzy-slowami_2.jpg

Mimo roztaczającej się wokół filmu atmosfery refleksyjnego artyzmu, reżyserka stawia raczej na tropy dosyć powszechnie eksplorowane w światowym kinie. Pojawienie się zaginionego przed laty ojca, niechętna próba porozumienia czy wyciągnięcie z tego wszystkiego czegoś dla siebie – to wszystko brzmi trochę jak układanka utartych dróg z niskobudżetowego dramatu na Canal+. Na całe szczęście, Antoniak wzorowo radzi sobie z wywleczeniem esencji tych prostych fabularnych mechanizmów do powiedzenia czegoś kompletnie innego i może bardziej przewrotnego niż pieśni ku niepowstrzymanej sile rodziny. W Pomiędzy słowami bohaterowie jawnie kpią z pospolitego dla terminalnej choroby stawania się lepszym człowiekiem, a tęskny żal do utraconych na zawsze wspólnych chwil przerzucają gdzieś na siebie mimochodem, bez większego przekonania. W tej niestety wyraźnie niepełnej wizji brak nostalgicznego spoglądania w przeszłość ani idealistycznego patrzenia we wspólne perspektywy, brak też finałowej przymusowego pojednania i apoteozy czystej karty. Właściwe dla Antoniak chłodne, intelektualne spoglądanie na ludzkie relacje skutkuje jedynie (a może aż) wyłonieniem z natłoku samodzielne przywdziewanych masek tej najmniej wbijającej się w kanciastość prawdziwego oblicza. Nie tyle akceptacją siebie, co zrozumieniem nieprzystawalności do otaczającego świata i zarzuceniem kolejnych frustrujących prób adaptacji. Najdokładniej wytłuszczone zostaje to w końcowej, nieco czołobitnej sekwencji wewnątrz afrykańskiego klubu, gdzie Jakub Gierszał przemyka się między kolejnymi stałymi bywalcami speluny, niczym tytułowy Zelig próbując wpasować się w środowisko. I choć, jak większość fałszywych Gierszałowskich wojenek na przestrzeni filmu kończy się bolesnym upadkiem, to pozostawia nadzieję na najprawdziwsze wybawienie.

e14be5aa-ccb3-45eb-a778-574a051e49e1.jpg

W Pomiędzy słowami reżyserka zaskakuje jednak nie tylko podejściem do tematu, ale i niestandardową formą. Czarno-białe wysmakowane ujęcia kojarzą się ze spełnionym wizualnie Ederly, ale są bardziej statyczne i przemyślane, a narracja koncentruje się jedynie na pozornie nieistotnych dialogach i pauzach, udając niepoukładaną i chaotyczną. Można narzekać na wyraźne scenariuszowe mielizny i niedociągnięcia albo niedomknięte, zlekceważone wątki, to nie można Pomiędzy słowami odmówić niemalże transowej gęsiej skórki oraz wizualnej atrakcyjności, która nawet na moment nie zmienia się w śmierdzące taniością efekciarstwo. I chociaż w porównaniu do subtelnie cytowanego przez siebie arcydzieła Sofii Coppoli Między słowami, film Antoniak wypada trochę dosłowniej, przegrywając przede wszystkim mniej fascynującą relacją i brakiem zmęczonego Billa Murraya w obsadzie, to jednak pomiędzy jego często pretekstowymi słowami skrywa się znacznie więcej satysfakcji niż może się wydawać.

Ilustracja wprowadzenia: mat. prasowe

Maciej Roch Satora

Prędzej filmowy zapaleniec niż wysmakowany kinoman, który podobną miłością darzy najnowsze produkcje Marvela i kino Wima Wendersa. W przyszłym wcieleniu chciałby być Dzikim Stworem z filmów Spike'a Jonze'a. Tymczasem jest jednak zgarbionym i troszkę nadętym nastolatkiem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *