W Odkupieniu – które pojawi się na ekranach kin już 24 grudnia – Fran Kranz pojawia się z pozornie zbliżonym konceptem (dwa małżeństwa, jedno pomieszczenie, rozmowa o własnych dzieciach), ale na tym podobieństwa powoli się kończą. Otóż nie chodzi o byle bójkę rozkapryszonych uczniaków, a tragiczną w skutkach szkolną strzelaninę. Dwie podobnie zbolałe pary (choć przyczyna ich cierpień różni się w pewnych ważnych szczegółach) spotykają się w przykościelnej salce, by sobie pewne sprawy wyjaśnić. Jak można się domyślić, znajdujący się w jednym pokoju, niemający żadnego mediatora nieszczęśnicy szybko odrzucą grzeczne konwenanse.
Struktura filmu Kranza jest niemal perfekcyjna. Minimalistyczna forma, pełna powolnych ujęć, ładnie kształtuje nam pierwszy akt fabuły, swoistą ciszę przed burzą. Reżyser i zarazem scenarzysta Odkupienia stopniowo pozwala nam się oswoić z otoczeniem, a także wchodzącymi powoli na scenę bohaterami tego statycznego dramatu. Choć zatem pozornie nie dzieje się zbyt wiele, atmosfera oczekiwania jest aż nazbyt duszna.
Ważnym aspektem całości jest również dawkowanie informacji. Przez długi czas nie wiemy prawie nic. Prawdę mówiąc, osoby, które powstrzymały się od czytania fabularnego opisu, nie będą miały z początku pojęcia, z jakiego w ogóle powodu się tutaj zebrano. O całym zajściu dowiadujemy się krok po kroku, w miarę rozwijającej się rozmowy. W końcu obie strony znakomicie wiedzą, o co chodzi, więc dawanie na tacy rozwiązań popsułoby czar. Ale i tak problematyka podejmowanego tematu jest na tyle celnie ujęta, że od początku czujemy, jaka jest stawka.
Uderza niesamowita wiarygodność prowadzonej rozmowy, zwrotów w dyskusji – czy to przez wzgląd na omawiany temat, czy niekontrolowane wybuchy emocji poszczególnych interlokutorów. Tak płynny, dynamiczny scenariusz upadłby nawet przy najlepszych planach, gdyby nie popisowe role głównych aktorów. Jason Isaacs, Ann Dowd, Reed Birney i Martha Plimpton to opoki, na których bazuje cały film. Idealnie współgrają z poszczególnymi punktami, tworząc prawdziwy tygiel emocji. I gdyby nie jeden z kluczowych momentów, przeprowadzony nieco naiwniej od reszty, przez co prezentujący się jak ciało obce, powiedziałbym wręcz, że osiągnięto perfekcyjny balans.
Odkupienie poruszyło jeden z najtrudniejszych i najbardziej niejednoznacznych tematów, przed jakimi mógłby stanąć rodzic i wyszło z tego niemal bez żadnych rys. To niebanalne, kameralne widowisko z wybornym aktorstwem i zarazem absolutna czołówka produkcji, które pojawiły się w ostatnim kwartale 2021 roku.